czwartek, 1 czerwca 2017

Polska zupa tajska z klopsikami


Lekka, łagodna, ultraszybka, pożywna i po prostu dobra. Zrodziła się z zachcianki, kaprysu na mleko kokosowe i potrzebę ciepłego posiłku. Jest idealna dla dzieci, na obiad we dwoje lub wykarmienie rodziny pierwszym daniem. Z racji tego, że zawiera klopsiki z indyka, może być uznawana za pełnowartościowy posiłek.


Specjalnie na Waszą instagramową prośbę, przekazuję na szybko przepis. Musicie mi wybaczyć marną jakość zdjęcia - pewne rzeczy po prostu szybko fotografuję i  od razu przegryzam. Przepraszam i postanawiam poprawę. Bierzcie i gotujcie z tego wszyscy! :)

Polska zupa tajska z klopsikami z indyka


Składniki:


  • 1 litr wody
  • ok. 5-6 średniej wielkości marchewek
  • 1/2 dużej cukinii
  • 1/2 lub cała czerwona papryka
  • pęczek koperku
  • puszka mleka kokosowego (400 ml)
  • łyżeczka kurkumy
  • pieprz i sól do smaku
klopsiki z indyka
  • 200 g mięsa  mielonego z indyka 
  • 1/2 pęczka  natki pietruszki
  • 3 łyżki oleju rzepakowego (ja używam z posmakiem cytryny i bazylii)
  • sól i pieprz do smaku
  • szczypta curry


Sposób przyrządzania:


Do garnka wlać wodę, zagotować.  Marchewkę, cukinię i paprykę pokroić na cienkie paseczki. Najpierw wrzucić marchewkę i  gotować przez 3-4 minuty. Następnie dodać cukinię oraz paprykę. Dosolić (ok. 1 łyżeczkę). Po upływie ok. 5 minut, dodać posiekany koperek - wymieszać. Dodać puszkę mleka kokosowego (uprzednio je wymieszać - na górze zawsze wytwarza się śmietanka, a  na dole woda. Używamy tu całości). Wymieszać, dodać kurkumę, świeżo mielony pieprz  i dosolić. Zmniejszyć ogień, aby zupa sobie pyrkała.

Klopsiki: mięso mielone z indynka przełożyć do miseczki, wlać olej, posiekaną pietruszkę i szczyptę curry. Dosolić, a następnie wymieszać oraz uformować niewielkie kuleczki-klopski. 

Wrzucić do pyrkającej zupy i gotować jeszcze przez ok. 10-12 minut, aż białko mięsa się zetnie. W razie potrzeby dosolić lub przyprawić wg własnych upodobań.

Smacznego!

1 komentarz:

  1. Ostatnio często słyszę o zupie tajskiej to chyba znak, że pora takowej spróbować :)

    OdpowiedzUsuń