wtorek, 7 lutego 2017

Słowacja, Chopok: kilka momentów i słów o tym, gdzie zjeść


Ile powinna trwać zima? Maksymalnie dwa tygodnie. Jeden tydzień na święta, drugi na wypad w góry. To zdecydowanie najpiękniejsze aspekty tego białego, mokrego i zimnego sezonu. Jedyne, gdy wszystko staje się magiczne, ciepłe i odprężające. Wróciłam. Moje stopy uwolniły się od przytwierdzonej deski, a widok na zaśnieżone góry przeistoczył się w widok góry prania. W pełni sił, po psychicznym resecie, dzielę się z Wami kilkoma momentami. Uchwyciłam na szybko, by później móc choć trochę poczuć zapach tamtego powietrza. I smaków, które przegryzłam.





Z moim prywatnym Misiem, Chopok.

Po mojej prawej stronie Rotunda - najwyżej położony hotel w Europie.
Przy 100% przejrzystości, cappuccino z takim widokiem to sama słodycz.



Te leżaki następnego dnia były skutecznie okupowane, w pełnym słońcu i zimnym piwem w ręku.



Ekipa. Nie do zdarcia.

Route 66, Liptovski Mikulas. 
Route 66, Liptovski Mikulas. Stylizowany na amerykański bar i restaurację. 
Nam udało się usiąść tuż obok alejki Al Pacino, gdzie popijaliśmy ciemne piwo i przegryzaliśmy nachosy z dipem. 

Jeśli kiedykolwiek znajdziecie się w tym mieście, koniecznie zajrzyjcie. Śmiesznie niskie ceny, przemiła obsługa, dłuuuugi bar, niepowtarzalna atmosfera i naprawdę ogromna przestrzeń. Tam nawet budka z colą wygląda na nieprzypadkowy zabieg.

Slovenska Koliba Jasna, Demanovska Dola 73
Po ogłoszeniu mojej słowackiej lokalizacji na Instagramie, dostałam wiadomość z rekomendacją miejsca, gdzie można przegryźć jedne z najlepszych smaków w okolicy. Następnego dnia, po konsultacjach z państwem, którzy dzielą ze mną leżaki kilka zdjęć powyżej, uzmysłowiliśmy sobie, że od dłuższego czasu myśleliśmy o tej samej restauracji. Nic dziwnego, Slovenska Koliba Jasna dzielnie trzyma tytuł najlepszej na TripAdvisorze. I taka chyba właśnie jest.

Gdy będziecie kierować się w stronę Demanovskiej Doliny, jedźcie od Lucky, przez Zahradky, Biela Put, aż za hotel Liptov. To właśnie tam czeka na Was niepozorny maleńki domek, w którym serwują posiłki przygotowywane przez dłonie pełne pasji i wyczucia.

Stolików jest tyle, co kot napłakał, w związku z czym warto zrobić wcześniejszą rezerwację. Na nas, choć rezerwację mieliśmy, kelner zrobił wielkie oczy, licząc po kolei aż 7 dorosłych osób. Gdy w końcu usiedliśmy, rozlała się wokół nas wspaniała atmosfera, rozluźniona przez kelnera, jakich mało. Naturalny, swobodny, żartobliwy. I bez zbędnych barier. Tam poczujecie się, jak w odwiedzinach u bliskich przyjaciół.

A co przegryźliśmy? Na przystawkę wybraliśmy Lucko - coś w rodzaju pizzy na naleśnikowym spodzie, z przypaloną cebulką, bryndzą, śmietaną i grzybami. Warto spróbować, bo takie smaki nie zdarzają się na co dzień.

Na dania główne wybraliśmy: jelenia, kaczkę na kapuście, grillowanego pstrąga z duszonymi warzywami, smażony syr z sosem tatarskim oraz polędwice wieprzowe w sosie grzybowym. Wszystko pyszne. Nie muszę chyba dodawać, że lokalizacja, okoliczności i aura sprzyjały naszym zmysłom.

A do tego: grzane wino, w podwójnej porcji. Najwspanialsze, porzeczkowe, gorące. Podane w uroczych ceramicznych kubkach. Błogo

A teraz? Teraz z przyjemnością wracam. Do pracy, zadań, trójmiejskiej kuchni. I wspomnień.

8 komentarzy:

  1. Jakie piękne widoki! :) Zdjęcia świetne jak i post :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam z mężem raz na Słowacji! Latem :) Był upał a my wspinaliśmy się na Rysy, było cudownie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też mam na koncie Rysy latem ;-) wspaniale, potwierdzam:)

      Usuń
  3. zgadzam się z tym tekstem o zimie, że maksymalnie dwa tygodnie mogłaby trwać. ;) osobiście żadnych sportów o tej porze nie uprawiam (bo niestety kocykowanie się do nich nie zalicza), więc nie bardzo mnie to kręci, ale czasem zazdroszczę właśnie tych ośnieżonych widoczków. ;) a tamtędy zwykle tylko przejeżdżam, ale przynajmniej już wiem, że można się kiedyś zatrzymać i dobrze zjeść. :)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odnośnie tych sportów, zachęcam, aby sprobować. Ja sama miała mnóstwo buntu i oporu (bo przecież zimno i mokro). Jest naprawdę wspaniale! Upalnie, aktywnie, zabawnie.

      Jeśli faktycznie tamtędy zdarza się Tobie przejeżdżać to nie zmarnuj kolejnej okazji i odwiedź te miejsca ;-)

      Usuń