piątek, 10 lutego 2017

Czekoladowe muffiny


Strzelam w ciemno. Część z Was będzie świętować Walentynki (z grupy, która oczywiście celebruje ten dzień lub szuka powodów do czczenia czegokolwiek) już w ten weekend. Sama zrobiłabym dokładnie to samo, ale tak się złożyło, że powiększyła się moja siostrzana rodzina i jadę podziwiać najczystszą w swojej postaci miłość. 


Walentynkowe wypieki przekładam zatem na czas poweekendowy, a Wam zostawiam i przypominam przepis, który już kiedyś się tu pojawił, w nieco ekstrawaganckiej formie. 

Tym razem pozostawiam szersze pole do szaleństw, przekładańców, kremów i dodatków. Oto podstawowy przepis na najlepsze czekoladowe muffiny świata. Nie skłamię, jeśli wyznam, że piekę je już od kilku pięknych i pysznych lat, niezmiennie, w tych samych proporcjach. Zawsze wychodzą.

Składniki:

ok. 12-14 babeczek


składniki suche:

  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 1 łyżka dobrej jakości kakao
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 100 g posiekanej ciemnej czekolady (najlepiej min. 80% kakao) lub pół na pół z mleczną
  • 2/3 szklanki cukru

składniki mokre:

  • 1 szklanka mleka
  • 1 jajko
  • 1/2 szklanki oleju (lub roztopionego, ostudzonego masła)


Sposób przyrządzania:


Teraz zaczyna się najłatwiejszy proces.
Do miski wrzućcie wszystkie składniki suche i wymieszajcie ze sobą (ja to robię za pomocą trzepaczki do białka).
W drugiej misce wymieszajcie dokładnie składniki mokre (proszę dopilnować, aby jajko pięknie się "rozbełtało" i połączyło z olejem).
Mokre składniki wlejcie do suchych, połączcie dokładnie masę za pomocą łyżki. 
Gotową miksturę przełóżcie do papilotek do 2/3 wysokości (silikonowych lub papierowych - przy papierowych polecam dodać więcej oleju, aby ładnie odchodziły).

Pieczcie w temp. 220 stopni przez 20-25 minut.

Odnośnie dekoracji. Tu zaszelejcie. Walentynki są właśnie po to, aby eksperymentować, pobawić się czekoladą i słodkimi dodatkami. Myślę, że będziecie wiedzieć, jak i co z tym zrobić ;-)



Smacznego!

11 komentarzy: