wtorek, 1 marca 2016

Rozpływam się w czasie. I przegryzam wegańskie kokosowe kulki


Wróciłam. Siedem dni, każdy po dwadzieścia cztery wspaniałe godziny, wypełnione najbliższymi ludźmi, z którymi chyba nie ma ani jednej rzeczy krepującej. Rozmowy o niczym, śmiechy-chichy, rozbudzanie się, picie grzanego wina, niezliczone zjazdy i upadki na stoku oraz prawdziwa rywalizacja w piłkarzyki. Moje rozpędzone wspominanie minionego czasu nakłada na siebie kolejne chwile, jedna za drugą. Każda inna i każda wyjątkowa. Kochani, było przemiło! Z polskich gór wróciłam cała i zdrowa, ze szczęśliwie napełnionym brzuchem i rozweseloną głową. Błogo.