czwartek, 7 stycznia 2016

Przegryzam grudzień? Nie. Cały rok!


Czy wiesz, że...? Choć oklepane, lubię takie zagadko-ciekawostki, gdy tylko zaczynają się tym zwrotem. Być może ugruntowana tu jest naturalna wścibskość, przeczucie czegoś unikalnego lub odkrywczego. Zacznę zatem takim właśnie początkiem. Czy wiesz, że...to będzie pierwsze podsumowanie roku? Na przekór wszystkiemu, przegryzione tydzień "po"!

I choć w archiwum bloga możesz dojrzeć nawet 2012 rok, regularne przegryzanie rozpoczęłam w marcu zeszłego roku. Jakiś magiczny kopniak w tył, kazał mi wstać od stołu i przesiąść się przed komputer. Moja codzienna rutyna i podirytowanie anonimowym modłom znad patelni, przeistoczyło się w maleńką przestrzeń, którą wykreowałam sobie właśnie w tym miejscu. Chciałam mieć miejsce, do którego, oprócz kuchni, mogę uciec popołudniami. Zamiast tępego wpatrywania się w balkonową dal, nieświadomie przegryzając tonę suchych płatków śniadaniowych, postanowiłam zadbać o swój porządek dietetyczny i psychiczny. I oto jestem.

Nie zwykłam do tego, by rozprawiać się całorocznie (przegryzałam każdy miesiąc osobno). Pozwolisz więc, że zupełnie spontanicznie rzucę hasłowo swoje pierwsze myśli, które nasuwają mi się na myśl o 2015 roku. Skupię się tylko na tych dobrych. Nie lubię gorzkiego posmaku, w żadnym wydaniu.
Potraktujmy tę zabawę w stylu "Czy wiesz, że...?", ok? Start!



Największy klocek, który zbudował 2015 rok -> Zmiana stanowiska w pracy i piękne wakacje na Bałkanach. Plus te miejsce, ten blog. Te trzy elementy wygrały wszystko!

Najmniejszy klocek, który zbudował 2015 rok -> Rozpoczęcie "dawania sobie luzu". Przegryzanie bez spiny jest najsmaczniejsze :)

Ulubiony słodki smak -> Maliny. Szczególnie zerwane przez Tatę. Szczególnie w serniku. 

Ulubiony słony smak -> Garam masala. Zaczęłam używać tej przyprawy dopiero w tym roku, serio.

Kulinarne odkrycie -> Warzywne spaghetti, dzięki nożykowi julienne. Mało ambitnie, ale szybko, efektownie i pysznie!

Ulubione akcja kulinarna -> Restaurant Week. Zawsze się uśmiecham, gdy próbuję tych degustacyjnych menu. I Charity Day w pracy. Więcej przeczytasz TU.

Najpiękniejsze miejsce -> Ksamil, Albania. Nie byłam na piękniejszej plaży.

Sukces roku -> Zdane certyfikaty i wytrwałość w prowadzeniu bloga. 

Najmilsza myśl -> Dopięcie swoich planów zawodowych.

Ukochany miesiąc -> Gruuudzień! Nie było piękniejszego :) Mnóstwo pięknych spotkań, wolnego czasu, moje urodziny, Święta, Sylwester. Ten miesiąc traktuję, jako wizytówkę całego roku.

Symbol 2015 roku -> Lunchbox. Oklepane, ale to właśnie w nim chowałam wszystkie smaki. Codziennie.

Nadzieja na 2016 rok -> Uśmiech! I poczucie, że coraz bardziej mi się chce czytać i pisać. Więcej, częściej, ambitniej.


A co poza tym? W 2015 roku chyba pierwszy raz, tryskałam radością, zupełnie niewymuszoną i najszczerszą, z wykonywanej pracy. Spełniło się jedno z moich permanentnych marzeń: powiedziałam "kocham moją pracę". 

Przeczytaj także, jak przegryzłam:






Ot. Tyle w temacie. Chyba już czas zacząć przegryzać po dwatysiąceszesnastemu.

2 komentarze:

  1. Ile tu pięknych kolorów i smaków - jestem pod wrażeniem :) Aż korci by czerpać od Ciebie pozytywna energię (i przepisy ;) ). Tak trzymaj :) Zapraszam na mojego bloga, może Ty również posmakujesz czegoś nowego - np dzisiejszego świeżego ciasta pomarańczowego :)
    www.lekarzeodkuchni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. haha, to smacznego przegryzania tego Nowego Roku! :*
    świetne podsumowanie, tak pozytywne myśli i nastawienie są najważniejsze - to był z pewnością pełen wrażeń i radości rok, a niech ten 2016 będzie jeszcze pyszniejszy i przyjemniejszy :)

    OdpowiedzUsuń