sobota, 26 listopada 2016

Brownie z czerwonej fasoli


Nigdy nie chciałam w to wierzyć, że można jeść coś czekoladowego na śniadanie. Ba, jeśli to był czekoladowy wypiek to klasyfikowałam to jako niemalże dietetyczną zbrodnię. Po raz kolejny życie nauczyło mnie, aby nie wierzyć w stu procentach, nawet sobie. Powód? Od kilku dni zajadam się codziennie tymi doskonałymi muffinach a'la brownie. Czy wiesz, że jednego poranka potrafię zjeść je nawet trzy? I to bez wyrzutów!

wtorek, 15 listopada 2016

Ciasto na pizzę. Przepis podstawowy


Ne jadam jej często. Jak już nadciąga okazja, jest to raczej opcja domowa. Z ulubionymi składnikami, z ręcznie robionym sosem, przegryzana przy domowym ciepłym stole. Koniecznie na cienkim cieście, takim jak lubię. Poznajcie najprostszy i niezawodny przepis na najlepsze ciasto na pizzę.

piątek, 21 października 2016

Recenzja: Restauracja Da Vinci w Gdyni


Być może przechodziłeś już tą drogą. Spojrzałeś na szyld, zerknąłeś na wywieszone menu. Być może byłeś przypadkiem po ciepłego pączka i nawet nie zdawałeś sobie sprawy, gdzie jesteś. Świętojańska 15. Miejsce, gdzie polska rodzinna tradycja i gościnność miesza się z włoską klasyką i smakiem. Zapraszam do Da Vinci!

środa, 12 października 2016

Recenzja: Long Street 52 w Gdańsku


Miłość do jedzenia. Czy może być coś bardziej szczerego i uszczęśliwiającego? Może. Miłość do jedzenia w towarzystwie. Od długiego czasu dzielimy z przyjaciółmi sześcioosobową drużynę, której spotkania polegają na odwiedzaniu pysznych miejsc i przegryzaniu. Trzy pary, zakochane w miejscach, w których dają dobrze zjeść. Przebojów mieliśmy już kilka, tych dobrych i tych złych. Tym razem trafiliśmy do miejsca doskonałego. Long Street 52.

sobota, 8 października 2016

Ups, jesień przyszła. Przegryzam jaglankę z daktylami


Tłumaczenie się ze swojej nieobecności byłoby czynem co najmniej nieprzyzwoitym. Kłaniam się przed Wami i witam jesiennie. Nie ma co wracać do letnich czasów, gdy czasu na pisanie było znacznie mniej. Teraz, gdy sezon grzewczy w pełni, ciepłe kapcie i rozgrzewająca kuchnia są najdoskonalszą terapią, chroniącą mnie przed jesienną chandrą. Terapię zaczynam już od rana. Z jaglanką.

niedziela, 7 sierpnia 2016

Wegański krem kokosowy


Dawno nie jadłam na deser czegoś tak fantastycznego, szybkiego, prostego i po prostu zdrowego. Jak wiecie, moja miłość do masła orzechowego w każdej postaci oraz wszelkiego rodzaju kremów jest bezgraniczna. Blenduję niemalże wszystko, co może wydawać się idealne w gęstej konsystencji. Tym razem wybór padł na wiórki kokosowe. Efekt przeszedł moje oczekiwania, serio.

czwartek, 28 lipca 2016

Przy kawie i rozmowach należy przegryzać. Oto najprostsza domowa babka


Codzienny pęd, który towarzyszy mi od ostatnich kilku miesięcy nauczył mnie jednej ważnej rzeczy. Celebracji. Chwili, rozmowy, picia kawy, czytania magazynów i przebywania we własnym towarzystwie. Wolne momenty stały się luksusem, który coraz bardziej doceniam i za którym czekam z wytęsknieniem. Przenoszę się wtedy do czasów, gdy wolnego czasu było aż nadto, a ja nie byłam świadoma, jak cenną walutą obracam. Wiedziałam jednak, że w trakcie swobodnych leniwych rozmów, warto coś przegryzać. Kiedyś to była oranżada i chrupki. Dziś wolę kawę i domowe ciasto.

poniedziałek, 11 lipca 2016

Obiad w dziesięć minut. Cukinia w mleku kokosowym


Dziesięć minut. Tyle właśnie ostatnio mam na zrobienie obiadu, którym powinnam zaspokoić swój popołudniowy głód oraz zadowolić się następnego dnia w pracowniczej kuchni. Na ratunek przychodzi mi duża głęboka patelnia oraz dary z Tatowego ogródka. Mogę pokroić wszystkie wspaniałości i wrzucić do jednego miejsca, w którym kilkoma ruchami stworzę coś pożywnego, ciepłego i wyjątkowo pysznego. Przed Wami najprostsza z najpyszniejszych. Cukinia w mleczku kokosowym.

wtorek, 21 czerwca 2016

Gdynio: przegryź Śniadanie Mistrzów w tę sobotę!

fot. P. Kozłowski/Agencja Rozwoju Gdyni
Jeśli jesteś tu pierwszy raz, trafiłeś w odpowiednim momencie. Za chwilę przyznam się do swojej największej kulinarnej miłości. Jeśli odwiedzasz mnie regularnie, być może już teraz domyślasz się, o co mi chodzi. Podpowiem: gdy mogę wstać bez budzika, jest długie, leniwe, wymyślne i pełne miłości. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze wyjścia z domu, wakacji i słońca. Co to takiego? Śniadanie! To właśnie na śniadanie chciałabym Ciebie zaprosić w najbliższą sobotę...

czwartek, 19 maja 2016

Roślinny deser. Aksamitny krem z awokado


Kremowa, gładka, aksamitna. To zdecydowanie jedna z moich ulubionych konsystencji. A gdy mogę połączyć to z cudownie słodkim smakiem, pozbawionym wyrzutów sumienia, moja radość zaczyna skakać aż do sufitu. Tym razem dzielę się z Wami przepisem na kilkuskładnikowe drugie śniadanie-deser-przekąskę. Jak zwał tak zwał. Uwielbiam ten mus za swoją prostotę, szybkość w przygotowaniu, bogactwo wartości i smak. I choć nie jest do przegryzania, unoszę kciuki w górę i polecam!

piątek, 6 maja 2016

Sałatka z kaszy jaglanej. Moja ulubiona do pracy i na drugie śniadanie


Gdy patrzę na datę dodania wcześniejszego wpisu, stwierdzam, że naprawdę rozpływam się w czasie. Pierwszy marca to poważna sprawa, szczególnie, gdy ocknęłam się szóstego maja. Nie przegryzłam marca, nie przegryzłam kwietnia. Smakuję już najwspanialszy miesiąc, gdzie budzę się z zimowego snu i odkrywam na nowo radość z soczystych smaków. A na teraz, dzielę się z Wami moją ulubioną sałatką do pracy.

wtorek, 1 marca 2016

Rozpływam się w czasie. I przegryzam wegańskie kokosowe kulki


Wróciłam. Siedem dni, każdy po dwadzieścia cztery wspaniałe godziny, wypełnione najbliższymi ludźmi, z którymi chyba nie ma ani jednej rzeczy krepującej. Rozmowy o niczym, śmiechy-chichy, rozbudzanie się, picie grzanego wina, niezliczone zjazdy i upadki na stoku oraz prawdziwa rywalizacja w piłkarzyki. Moje rozpędzone wspominanie minionego czasu nakłada na siebie kolejne chwile, jedna za drugą. Każda inna i każda wyjątkowa. Kochani, było przemiło! Z polskich gór wróciłam cała i zdrowa, ze szczęśliwie napełnionym brzuchem i rozweseloną głową. Błogo.

poniedziałek, 15 lutego 2016

Kotleciki jaglano-marchewkowe



Słuchajcie, od piątku zaczynam tygodniowy urlop. Japa mi się cieszy na samą myśl, że przez cały boży tydzień będziemy wstawać na gotowe śniadania, śmigać na snowboardzie i grać w bilard i piłkarzyki. Uniesiona kilka centymetrów nad ziemią, jakoś jestem spokojniejsza, gdy dzwoni poranny budzik, bo wiem, że już niedługo zamienię na kilka dni morski widok na wspaniały górski krajobraz. Przegryzam zatem w przerwie na oczekiwanie.

środa, 3 lutego 2016

Chrupiąca ciecierzyca. I przegryziony styczeń


Hektolitry najlepszej na świecie chai latte dla tego, kto rozpoczął twierdzenie, że styczeń to miesiąc, który składa się z samych poniedziałków. Jakie by te trzydzieści jeden dni nie było, przeciągnęły mnie po zimowym betonie tak, że moja kuchnia płacze z tęsknoty za umorusanymi garnkami, nagrzanymi patelniami i muśniętymi sztućcami. I wiecie co? Także ja, gdy nikt nie patrzy, pochlipuję z nostalgii za popołudniem pełnym smaków. Oh, gdyby ot tak wróciły do mnie moje ukochane chęci i zapał. Przygotowuję więc dwie porcje chai latte, aby razem z twierdzeniowcem stuknąć filiżanki i rozprawić się z tym miesiącem.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Kraina hummusu na Wajdeloty trzy. Odwiedź Hummusland!


Nie pamiętam chyba dokładnej daty. Pamiętam za to, że było deszczowo, popołudniowa jesienna ciemność zapanowała już na dobre, a po skończonych godzinach pracy czekała na mnie koleżanka, abyśmy wspólnie dojechały do naszego celu. Długo umawiałyśmy się na wspólny obiad, aż w końcu dopięłyśmy wszystko tak jak trzeba: ustalony dzień, godzina, lokalizacja i ilość miejsc przy stole.

czwartek, 14 stycznia 2016

Najprostsze wegańskie kotleciki fasolowe


Nawet, gdy jestem wyjątkowo bardzo zmęczona i wracam późnym popołudniem do domu, jest jedna rzecz, której nigdy nie pomijam przed pójściem spać. To przygotowanie posiłków na następny dzień. W kryzysowych chwilach wcale nie muszą być wyrafinowane i skomplikowane. Najważniejsze, aby moja wewnętrzna potrzeba poczucia bezpieczeństwa została zaspokojona, a ja, świadoma tego, że w lodówce czeka na mnie gotowe jedzenie, mogła spać smacznie i bezstresowo. Po dłuższej chwili, stwierdzam, że owych kryzysowych momentów jest u mnie całkiem sporo.


czwartek, 7 stycznia 2016

Przegryzam grudzień? Nie. Cały rok!


Czy wiesz, że...? Choć oklepane, lubię takie zagadko-ciekawostki, gdy tylko zaczynają się tym zwrotem. Być może ugruntowana tu jest naturalna wścibskość, przeczucie czegoś unikalnego lub odkrywczego. Zacznę zatem takim właśnie początkiem. Czy wiesz, że...to będzie pierwsze podsumowanie roku? Na przekór wszystkiemu, przegryzione tydzień "po"!

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Noworoczne postanowienia: przegryzać dużo dobrego! Najlepsze ciastka owsiane


Zanim rozprawię się ze starym rokiem, muszę wykonać pewną misję. Wiąże się ona z niezliczoną liczbą zmarzniętych paluszków, czerwonych nosów, dreptających stóp i spierzchniętych ust.