środa, 11 listopada 2015

Po każdej podróży masz nową naukę. Przegryzam wspomnienia i podaję najszybszą szpinakową pizzę


Kołysząc się wciąż na wakacyjnych wspomnieniach, przegryzam to, co zakotwiczyło się gdzieś pomiędzy czasem przed i po. Otulona kocem, zawinięta w listopadowy ulubiony sweter i pogrążona w ciszy, która panuje w mieszkaniu, wyłączam na chwilę palnik w kuchni, odstawiam rondelek i deskę do krojenia. Zasiadam na drewnianym stołku i w towarzystwie tańczącej wichury za oknem, wertuję wszystkie doświadczenia i odkrycia, które sprezentował mi ostatni czas.


Uwierzę każdemu, kto wyzna, że podróże kształcą. Ślepo złapię za rękę tego, kto twierdzi, że każde nowe przeżycie jest nową nauką. W tym aspekcie jestem prawdziwie ufną dziewczynką, w której nie budzi się ani okruszek wątpliwości. Gdy pakowałam nasz duży plecak, nie wiedziałam, że nadchodzące wakacje zrzucą tak fantastyczne widoki i łaskawość czasu. Wciąż w pośpiechu, mogliśmy jednak rozkoszować się każdą chwilą, z której żaden z nas nie był rozliczany. No właśnie - w pośpiechu. Gdzieś pomiędzy tym wszystkim, nie było jednak czasu, aby na bieżąco zrewidować własne przyzwyczajenia i nastawienie.

W podróżowaniu tkwi jakiś sens. Każda wyprawa kosztuje więcej lub mniej wyrzeczeń, ale zawsze przegryzie się z dotychczasowym rytmem dnia, który po powrocie może zostać na nowo przetasowany. Niekiedy może to być błahostka, na przykład przeorganizowanie rytuału śniadaniowego, a czasem zupełnie zmienia dotychczasowe funkcjonowanie.

Gdy nie jesteś u siebie, nagle przestajesz odczuwać komfort własnych grymasów, złych lub dobrych przyzwyczajeń i zaczynasz analizować swoje "ja". Moim szczęściem była obecność kochających ramion M., z którym stworzyliśmy bilans cudów i gruzów, które wymagają uprzątnięcia. Nasza wyprawa przyniosła wiele. Naładowanie głowy pięknem świata, połechtanie serca życzliwością nieznanych ludzi, bezinteresowna pomoc, umiejętność rozmowy i radość z bezpiecznego powrotu.
Sprezentowała też dodatkową wiedzę o swoim komforcie, chęci do zmiany nieświadomych wad, przerwaną relację, której już nie szkoda i umiejętność stawania się dorosłym. W rozmowie, zachowaniu i traktowaniu drugiego człowieka.
Przestałam też wierzyć osobom, które milczą i tłumią swoje emocje. Zaczęłam za to jeszcze bardziej uwielbiać tych, z którymi można gadać o wszystkim i niczym. O dobrym i złym, o tym, z czym się zgadzamy lub nie. Dzięki temu naprawiamy i kształtujemy nowe. Ktoś mądry kiedyś poradził, aby otaczać się nie tylko bliźniakami, ale też tymi, z którymi nie zawsze się zgadzamy. Dzięki temu, widzimy szerzej, rozumiemy inny punkt widzenia. I po prostu zdajemy sobie sprawę, że to nie my musimy mieć zawsze rację. Pomyśl o tym, gdy to czytasz.
***

A teraz, pijąc kolejny hektolitr zielonej herbaty, otulam dłońmi kubek z ukochanym jamnikiem. Nastawiam gramofon, który przywiozłam od najlepszego na świecie wujostwa. Wyjadam ze słoika słodką pigwę, przygotowaną przez Tatę i wykręcam numer do Mamy. Mam dziś już za sobą kilka codziennych aktualizacji, co słychać u tych, których życzliwie lubię. I przegryzam obiad. Taki, który przygotowała moja Siostra, gdy całą gromadą cieszyliśmy się z miejsca, w którym możemy wspólnie porozmawiać. Bo to właśnie w rozmowie tkwi siła. Zawsze.

Francuska pizza z orzechami włoskimi

Składniki
opakowanie ciasta francuskiego
opakowanie mrożonego szpinaku
1 łyżka oliwy
2 ząbki czosnku
szczypta soli i czarnego pieprzu
2-3 łyżki jogurtu bałkańskiego
1 średniej wielkości czerwona papryka
duża garść orzechów włoskich
ser pleśniowy
ser żółty (dowolny, ulubiony rodzaj)

Przyrządzanie:
Na patelni rozgrzej oliwę. Wrzuć szpinak i duś kilka minut, aż się rozmrozi. Dodaj wyciśnięty czosnek, sól, pieprz i duś jeszcze przez chwilkę. Łyżkę szpinaku rozmieszaj z jogurtem i dodaj do reszty. Przemieszaj, aż powstanie sos. Posmakuj i ewentualnie dopraw wg własnego uznania.
Na cieście francuskim rozsmaruj szpiankowy sos, zostawiając ok 2 cm marginesów. Posyp pokrojoną w kostkę papryką, orzechami i pokrojonym serem pleśniowym, Całość posyp startym serem żółtym i piecz w 200 stopniach przez ok. 10 min.


Smacznego!


3 komentarze:

  1. Świetny pomysł na wykorzystanie ciasta francuskiego! Jeszcze moim ukochanym szpinakiem. <3 :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwielbiam w ten sposób go wykorzystywać :)

      Usuń