poniedziałek, 30 listopada 2015

Przegryzam listopad. A Ciebie grudniu? Ciebie uwielbiam


Padłam na sofę. Zdyszana, ledwo łapię oddech. Nie mogę uwierzyć, że to już koniec listopada. Zmarzniętymi dłońmi wystukuję kilka chwil, które zdążyłam zarejestrować. Nie bawię się dziś z nikim w tworzenie wróżb, lanie wosku i rzucanie jabłkową skórką przez ramię. Wciągam za to grudniowe pidżamy, zapalam świąteczne lampki i wskakuję pod ciepłą kołdrę z kolorowankami. Chyba ten rok zaczyna się starzeć.

wtorek, 24 listopada 2015

W święto buraka. Przegryzam wegańskie burgery buraczano-jaglane


Szanowny Buraku, dziś dowiedziałam się, że obchodzisz swoje święto. Jedni Cię kochają, inni nienawidzą. Dla jednych jesteś symbolem nadętego gbura, dla innych pozostajesz po prostu słodkim warzywem, który czaruje swoim wyjątkowym kolorem. Nie ma drugiego jak Ty. Co prawda, znam paru buraków, których nie lubię. Ty jednak wprowadzasz do mojej kuchni prawdziwy smak. Dziś postanowiłam, że zrobię z Ciebie kotleta.


poniedziałek, 23 listopada 2015

Z miłości do gotowania przez mężczyzn i dla mężczyzn. Zrazy tradycyjne


Jeśli miałabym określić swoją aktywność kulinarną w kontekście przygotowywania mięs, śmiało odpowiedziałabym: bardzo słaba. Nigdy nie lubiłam i nie lubię do tej pory kupować i przyrządzać potraw mięsnych. Mimo że moje czasy wegetarianizmu już dawno minęły, spożywanie mięsnych potraw wciąż traktuję jako naprawdę sporadyczne. Jeśli już zabieram się za duszenie, pieczenie i marynowanie – to tylko z miłości. Miłości do tego, który w kuchni jest moim absolutnym przeciwieństwem.

poniedziałek, 16 listopada 2015

Zapach dzieciństwa. Zupa grzybowa


Przywiozłam niedawno pojemniczek suszonych grzybów, nazbieranych rękoma Taty w trakcie wrześniowo-październikowych dni. Zamykany pojemnik, który przez wiele lat służył w naszej rodzinnej kuchni za skrytkę na świeżo mieloną kawę, zyskał miano miejsca, w którym zadomowić mogą się tylko wspaniałe i naturalne zapachy. Gdy ziarna kawy na dobre przeprowadziły się do nowoczesnego ekspresu, pojemniczek czekał samotnie na coś równie aromatycznego. Wybór padł na suszone prawdziwki i podgrzybki, które Tata wiernie zbiera przed każdą jesienią.


sobota, 14 listopada 2015

Nowa znajomość - soczewica. Przegryzam rozgrzewający krem


Z soczewicą nigdy nie było mi po drodze. Znałam ją tylko z farszu do pierogów, które przygotowywała moja Ciocia, a mój Brat pochłaniał w każdej ilości i zawsze pakował dodatkową porcję do domu. Soczewica wydawała mi się trudna do przygotowania, nudna i bez wyrazu. Do czasu, gdy posmakowałam jej w Sarajewie.


środa, 11 listopada 2015

Po każdej podróży masz nową naukę. Przegryzam wspomnienia i podaję najszybszą szpinakową pizzę


Kołysząc się wciąż na wakacyjnych wspomnieniach, przegryzam to, co zakotwiczyło się gdzieś pomiędzy czasem przed i po. Otulona kocem, zawinięta w listopadowy ulubiony sweter i pogrążona w ciszy, która panuje w mieszkaniu, wyłączam na chwilę palnik w kuchni, odstawiam rondelek i deskę do krojenia. Zasiadam na drewnianym stołku i w towarzystwie tańczącej wichury za oknem, wertuję wszystkie doświadczenia i odkrycia, które sprezentował mi ostatni czas.


sobota, 7 listopada 2015

Bałkany i kuchnia. Przegryzam ciepły październik


Ok, już chyba czas uświadomić sobie, że listopad rozpoczął się na dobre. Nieproszony wszedł i rozgościł się, przyprowadzając ze sobą zimno, deszcz i ciemne popołudnia. Ale przyniósł też piękno kolorów i najwspanialszy jesienny widok z okna, jaki mogłabym sobie wyobrazić. Tak oto rozpoczął się czas, gdy nie odwiedzam plaży i nie patrzę na morzę. Choć to wciąż dziesięć minut stąd. Tym razem wracam przegryźć jeszcze troszkę październikowego szczęścia. By zgodnie z tradycją, móc przywitać się w nowym miesiącu.