środa, 28 października 2015

Klasyczny hummus


Maluję na swojej twarzy niezgrabny i dosadny grymas, gdy przeżywam niekomfortowe chwile, uwierające jak kamień w bucie lub drzazga w opuszku palca. Nie lubię komplikować sobie codzienności i wciąż uczę się nie przejmować drobnostkami, które przysparzają mi chyba największego bólu głowy. Wzruszam ramionami, gdy staje się dla mnie obojętne coś, co wczoraj miało rangę światową. I choć jeszcze nie znalazłam złotego środka na uspokojenie moich tańczących emocji, staram się rozładowywać wszelkie uczucia w jak najsmaczniejszy sposób.


niedziela, 18 października 2015

Wegańska czekolada trzyskładnikowa do gryzienia


W moim domu istnieje pewna magiczna szufladka. Gdy byłam mała, skradałam się do niej, nie bacząc na porę dnia i szperałam w kolorowych papierkach. Oczy przybierały różną wielkość, w zależności od znaleziska, a buzia umorusana była rozmaitymi smakami. Szufladka ta bywała źródłem radości, ukojenia, a czasem i zawodu. Teraz, gdy przyjeżdżam do Rodziców, lubię ją rozsunąć i wertować słodkie stosiki. Wybieram ulubione smaki mojego M. i pakuję w walizkę. Lubię tam zaglądać, chociażby dla samego uczucia dziecięcej ekscytacji. Myślę, że w większości domów istnieje taka szufladka. Wypełniona słodkimi cudami.

środa, 14 października 2015

Przegryź gorgonzolę z gruszką. W sałatce


Wbiegam szybko do mieszkania. Rzucam torbę w bok. W butach i szaliku niezgrabnie otwieram laptopa, trzymając jednocześnie w dłoni przegryzioną bułkę. W pogoni za czasem chcę coś napisać, chociaż moja głowa jest ostatnio przepełniona zupełnie innymi sprawami. Tak więc zasiadam szybko na drewnianym stołku, połykam ostatniego kęsa kanapki i proponuję coś lżejszego. Na uspokojenie głowy i ciała. Szybka sałatka na długie wieczory.

czwartek, 8 października 2015

Rozgrzewający krem z pieczonej dyni


Potrafisz sobie wyobrazisz ten moment, gdy po słodkim śnie i traumatycznym dźwięku budzika, zdaje się Tobie, że włączasz drzemkę, a w rzeczywistości zasypiasz na jeszcze...kilka godzin? Powiększone z przerażenia źrenice, gdy wyrwane z porannego snu starają się złapać dramatyczne chwile, biegają od ściany do ściany, nie wiedząc co czynić. Tak właśnie teraz mam. Obudziłam się po błogich wakacjach, natychmiastowym sprincie w pracy i popołudniowych spotkaniach. Trochę mnie tu nie było. Gdy ostatni raz pisałam, świeciło słońce, a ja szukałam budki z lodami, aby się schłodzić. Teraz już pociągam nosem, obserwuję zmarzniętą skórę, która zaczęła schodzić po opaleniźnie i grzeję się zupą. Dyniową, najlepszą w tym okresie.