środa, 5 sierpnia 2015

Krótka historia przegryzionego muffina. Przepis na uniwersalne słodko-słone babeczki


Wyobraź sobie lukrowaną paterę, na której piętrzą się pachnące i puszyste wypieki, schowane w papierowe kolorowe ubranka. Na wierzchu każdego z nich ułożone są maleńkie prezenciki: żelki, czekoladki, cukierki, posypki i marcepanowe figurki. Każdy z nich możesz wziąć do ręki, odrywać kawałek po kawałku, aby na sam koniec zanurzyć się w delikatnym cieście. Babeczki, muffiny, cupcakes'y. Od zawsze łaskoczą moje zmysły i zachęcają do tworzenia. Dlaczego tak bardzo je pokochałam? Sprawdź.

To musiało być dość dawno. Zachęcona apetycznymi zdjęciami w sieci, po których mój organizm domagał się dodatkowej dawki cukru, postanowiłam zakasać rękawy i upaćkać dłonie w mące. Szybko odkryłam uniwersalność tego procesu. Jednym machnięciem rąk połączyłam suche i mokre składniki, aby później móc przelać wszystko do papilotek i upiec w niecałe pół godziny. To wszystko. Tyle starczyło, aby cały dom wypełnił się zapachem szczęścia i burczącego brzucha. Chyba nie muszę wspominać, że ten krótki twórczy czas wpisał się na dobre w moją codzienność?

Żeby była jasność. Muffiny to wyrośnięte i popękane na wierzchu babeczki. Cupcakes'y to muffiny udekorowane kremem i innymi wspaniałościami. Lubię i robię wszystkie. Muffiny powstają najczęściej dietetyczne, pełnoziarniste, z owocami lub wytrawne. Cupcakes'y zostawiam na wyjątkowe chwile, te najbardziej rozpustne i rozpieszczające. Każde z nich wywołują ten sam efekt: uśmiech. Najbardziej lubię uśmiech mojego M., który niezmiennie od lat cieszy się jak dziecko na myśl upaćkania się czekoladą, którą wiernie przemycam do najlepszych babeczek na świecie.


Zasada idealnych babeczek jest jedna: w jednej misce mieszam suche składniki, w drugiej mokre. Następnie mokre wlewam do suchych i szybkim ruchem łączę w całość. To tyle. Reszta to dwadzieścia pięć minut w 220 stopniach. Pozostały scenariusz możesz sobie napisać w głowie i zrealizować na dowolny sposób.

Mój ulubiony przepis znajdziesz tutaj: klik. Robię go identycznie przez wiele lat i nigdy mi się nie znudził. Modyfikuję jedynie rodzaj czekolady, który dobieram w zależności od nastroju i okazji. Ja sama najchętniej wybierałabym zawsze czekoladę 99% kakao, ale piekąc dla najbliższych raczę ich zazwyczaj mleczną z orzechami. Ponoć takie muffiny są perfekcyjne.

Jeśli nie mam wystarczająco dużo czasu, aby bawić się kremami, majstruję szybko lukier z cukru pudru trzcinowego i ciepłej wody lub mleka. Szybko zastyga, a zatopić można w nim wszystko, co akurat znajdziemy w szufladach. Moje propozycje: kawałki daktyli, orzechy, żelki, pokruszone herbatniki, krówki, czy kawałki czekoladek. Spróbuj, pobaw się.

Po lewej: śniadaniowy muffin pomarańczowy z makiem - klik

Zatęskniłam ostatnio za muffinami wytrawnymi. Są doskonałe do przegryzienia w pracy lub dziobania podczas popołudniowego wpatrywania się w okno. Najczęściej jednak mam dylemat podczas jedzenia takich muffinek, na który smak tak naprawdę mam ochotę. W takim wypadku robię po prostu muffiny uniwersalne. Są słodko-słone i pasują do wszystkiego: masła orzechowego, owocowego twarożku, pikantnej pasty fasolowej (przepis-klik) lub jako pokruszona wkładka do warzywnego kremu. Zrób je i przekonaj się, jak banalnie łatwe mogą być domowe wypieki.

Uniwersalne muffiny sezamowe


Składniki:
składniki suche:
1 i 1/2 szklanki mąki kukurydzianej
1/2 szklanki mąki pszennej
3 łyżki cukru trzcinowego
1/2 łyżeczki soli
1/2 szklanki sezamu
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej

składniki mokre:
1 jajko
2/3 szklanki mleka
2/3 szklanki jogurtu naturalnego

Sposób przyrządzania:
w jednej misce wymieszać składniki suche, w drugiej mokre. Mokre przelać do suchych, połączyć w całość. Przełożyć do silikonowych papilotek i piec przez 25 minut w temperaturze 220 stopni. Doskonale smakują w towarzystwie sałatki jarzynowej, pasty jajecznej lub twarożku.

Uniwersalny muffin z sezamem (lewy górny róg). Pozostałe wspaniałości: kukurydziany z kokosem (dolny prawy róg) oraz wytrawny muffin gryczany z parmezanem (górny prawy róg).

A Ty jakie muffiny lubisz najbardziej?
Zerknij także: dietetyczne muffiny z truskawkami

13 komentarzy:

  1. jak one pięknie wyglądają , aż szkoda by ich zjeść :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. największa przyjemność płynie właśnie z ich przegryzania! :)

      Usuń
  2. O nie, pomocy, jest tak późno, a ja zrobiłam się niesamowicie głodna! Wyglądają przepysznie, pozdrawiam! :D

    Co u mnie? Ostatnia okazja na możliwość zostania nominowanym do Liebster Blog Award! Wystarczy skomentować najnowszy post, podając link do swojego bloga, by później ewentualnie zostać wylosowanym. Zapraszam serdecznie! :3

    http://hint-of-relief.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa nie jesteś pierwsza, która późnym wieczorem poszukiwała muffinów do przegryzienia :P

      Usuń
  3. Jak pięknie wyglądają! Chętnie bym zjadła, oj chętnie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam muffiny! U mnie tłumaczę, dlaczego nie można wszystkich składników od razu połączyć https://technologiasmaku.wordpress.com/2013/08/29/pyszne-muffiny-bananowo-owsiane-zweryfikowane-naukowo/ oraz na czym polega śmietankowanie w kremach do cupcak'ów https://technologiasmaku.wordpress.com/2014/02/23/babeczki-z-maslano-serowym-kremem-co-to-jest-smietankowanie/. Zapraszam i pozdrawiam See Bloggerowiczkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! :) i ja ściskam See Bloggerowiczkę - do zobaczenia :)

      Usuń
  5. a Olesia robi najlepsze muffiny na świecieeee!

    OdpowiedzUsuń