poniedziałek, 13 lipca 2015

Szczęśliwie pełny brzuch. Przegryzam weekend


Przysnęłam na godzinę. Gdy otworzyłam oczy, po prawej stronie dumnie prezentowała się gdańska rafineria, po lewej pędziły miejskie autobusy. Przespałam drogę z domu rodzinnego do nadmorskiego mieszkania. Mimo przedziwnych snów, które namalowała moja głowa podczas tej wyboistej przejażdżki, dzielnie i mocno trzymałam na swoich kolanach białą miseczkę wypełnioną świeżo zerwanymi malinami. Dłonie mojego Taty doglądały ich przez wiele miesięcy, aby w końcu móc rozpocząć sezon. Sezon pachnących wiader i soczystych koszy.

Przegryziony weekend ma jedno oznaczenie: zachwyt. Przez minione dwa dni zachwycałam się prostymi i tak bardzo wytęsknionymi przez mnie rzeczami. Począwszy od wspólnego przegryzania pieczonego pstrąga z pietruszką, poprzez rozpływanie się w malinowych sorbetach i ogórkach małosolnych, kończąc na kremie z zielonych warzyw i zakupionej podpuszczce serowarskiej, która zapoczątkowała nową kulinarną zabawę w naszej kuchni.

Ten weekend był wyjątkowy pod każdym względem. Eksplozja smaków, barw i zapachów do teraz tańczy w moich oczach i nozdrzach, uświadamiając mnie, że moje małe miejsce na ziemi, w którym nie boję się chodzić bez kapci, jest właśnie tam. Tylko zerknij na kilka zatrzymanych momentów. Podczas każdego z nich miałam szczęśliwie pełny brzuch.








Szczęśliwych brzuchów w tym tygodniu!

6 komentarzy:

  1. Widzę skrawek najpiękniejszej letniej bluzki, które me oko połączyło mimowolnie z Twoim stylem i osobowością. :D pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham owoce, mogłabym je jeść i jeść. :-) Przepiękne zdjęcia, czuć w nich lato! :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. takie weekendy to sama rozkosz ;)

    OdpowiedzUsuń