wtorek, 21 lipca 2015

Przegryzam siebie. Przegryzam Ciebie


Jeśli klikniesz "czytaj więcej", odkryjesz coś, czego ja sama do końca nie planowałam. Chciałam po cichu się schować za słupkiem i czujnym okiem obserwować przebieg sytuacji. Słupek jednak okazał się zbyt wąski, a moje ramiona zdradziły, że właśnie się ukrywam. Skruszona wyszłam więc, ujawniłam swoją całą postać i nieśmiałym krokiem podeszłam bliżej.

Trochę się nazbierało. Najpierw jedna, potem druga, w końcu trzecia. Nie będę zatem przebierać pytaniami i odpowiedziami w myślach, tylko poddam się wywiadom i przegryzę samą siebie. W końcu trochę już razem tu podjadamy, prawda?

Postanowiłam jednak nie płynąć nurtem pytań, tylko nakarmić trzema opowieściami. Każda nachodzi na siebie, niekiedy wszystkie się rozmywają, a czasem odkrywają skrawek czegoś innego. Przeczytaj, przegryź mnie.


Pierwsza na pomysł pytanki mnie wpadła Agnieszka z bloga Polska Zupa.
1. Kiedy i dlaczego zaczęliście blogować?
2. Trzy rzeczy bez których nie możesz się obejść w kuchni ?
3. Czy jest coś co kradnie wam czas, jeśli tak to co to jest?
4. Jaką książkę możesz mi polecić ?
5. Jakie są Twoje ulubione potrawy, teraz i w dzieciństwie?
6. Jak wyglądają Twoje idealne wakacje?
7. Wykonywanie jakiej czynności domowej sprawia Ci najwięcej przyjemności, a jakiej najbardziej nie lubisz?
8. Jakiego koloru jest Twoja kuchnia?
9. Jakie produkty są dla Ciebie niezbędne w kuchni?
10. Czy są takie rzeczy, które kupujesz, chociaż zdrowy rozsądek podpowiada, że masz już tego dużo i kolejna jest zbędna?
11. Jaki jest Twój ulubiony dzień tygodnia i dlaczego?

Jak pewnie widzisz, moje archiwum sięga już 2012 roku. Nie miałam jednak wtedy na tyle determinacji, by regularnie zaglądać do sieci. Zbyt wiele rzeczy rozpraszało mnie, aż do marca tego roku, gdy na dobre usiadłam przed swoim starym komputerem i postanowiłam coś przegryźć. Jeśli już o przegryzaniu mowa, nie wyobrażam sobie swoich kuchennych szafek bez opakowania kaszy jaglanej, słoika domowego masła orzechowego i paczuszki granoli. To właśnie przegryzanie granoli lub płatków śniadaniowych podczas swobodnego wpatrywania się w okolice osiedla kradnie mój czas. Co tu dużo mówić, zwieszam się na chwilę i rozmyślam o wszystkim i niczym. Choć czasem i to jest mi potrzebne. Tak samo jak dobra książka. Ostatnio przeczytałam dwie i pół książki z serii Reginy Brett. Tak, właśnie tyle, bo trzeciej już nie wymęczyłam do końca. Polecam pierwszą: Bóg nigdy nie mruga.

W chwili, gdy to piszę, przypomniałam sobie, że na dzisiejszy wieczór zaplanowaliśmy polentę. Tak, smak kukurydzianej papki naprawdę lubiłam, gdy byłam małą dziewczynką. Tak samo jak chrupką bułkę maczaną w ciepłym mleku z cukrem. Teraz zamiast tego, wolę aromatyczną jaglankę z karobem lub owsiankę z cynamonem. Wciąż to jednak smak dziecięcy. To właśnie dzieciństwo najmocniej utożsamiam z pojęciem „idealne wakacje”. Niekiedy mam nostalgiczne chwile, w którym uświadamiam sobie, że smak, zapach i ciepło tamtych lat po prostu już nie wróci. Tłumaczę sobie wtedy, że któregoś razu odświeżę pamięć, spakuję wszystko w mały plecak i pojadę na kilka dni do Cioci na wieś, do domu,w którym wychowała się moja Mama, a my wszyscy spędzaliśmy najpiękniejsze święta wielkanocne i letnie poranki.
Jednej rzeczy tylko nie lubiłam i nie lubię do tej pory. Nie znoszę obierać fasolki szparagowej i trzeć marchewki. Wolę za to wyręczać domowników w myciu okien i odkurzaniu.

Moja aktualna kuchnia jest biała, połączona z jasnym drewnem. Lubię ją, szczególnie za duży roboczy blat, przy którym najczęściej stoję i kroję warzywa. Po przygotowaniu wszystkich składników do danego posiłku, najczęściej sięgam po blender. Nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez niego.
Ok, przegryzę siebie w jednej niewygodnej sprawie. Mam słabość do kupowania zbyt dużej ilości świeżych warzyw i owoców, których nie jestem w stanie przerobić, aby nic się nie zmarnowało. Pracuję nad tym i uczę się robić przetwory. Kiedyś to opanuję! Może już w najbliższą sobotę? To właśnie ten dzień najbardziej lubię z całego tygodnia. Jem śniadanie najdłuższej jak to tylko możliwe, a potem spędzam dzień bez planu. Najczęściej przegryzając.


To lecimy dalej z opowieścią. Tym razem przysłuchuje się mi Ola z Cherry&Cinnamon
1. Gdybyś mógł mieszkać w dowolnym miejscu na świecie, byłoby to...?
2. Ulubiona kawiarnia?
3. Złoty środek na nerwy?
4. Książka, którą mógłbyś czytać na okrągło?
5. Ukochana piosenka?
6. Twój zapach z dzieciństwa?
7. Blog-autorytet?
8. Ulubione miasto i za co je uwielbiasz?
9. Kot czy pies i dlaczego?
10. Ulubione akcesoria do tworzenia fotografowanych kompozycji kulinarnych?
11. Gdzie i jak najchętniej spędzasz czas wolny?

Zamykam oczy. Wyobrażam sobie miejsce ciepłe, przejrzyste, otoczone uroczymi uliczkami, do których wstęp mają wyłącznie uśmiechnięci ludzie. Miejsce wcale nie musi mieć swojej nazwy, najważniejsze, aby dodawało mi skrzydeł i głaskało po zawsze zmarzniętych ramionach. Jest jeszcze coś, czego potrzebowałabym w tym miejscu. To kawiarnia, w której serwują najlepszą chai latte na sojowym mleku. Aktualnie nie piłam lepszej niż tej w Kurhaus w Gdańsku. Lubię ją pić, rozczesując swoje splątane od nadmiaru bodźców emocje. 

W wymarzonym miejscu co jakiś czas sięgałabym pewnie po Dzieci z Bullerbyn, które jednoznacznie kojarzą mi się z beztroskim dzieciństwem, a szczególnie upalnymi wakacjami, podczas których moim jedynym obowiązkiem, które sama na siebie nakładałam było zajadanie najsłodszych na świecie truskawek z działki Taty. Tak, to smak i zapach dzieciństwa, do którego lubię wracać co sezon. Teraz, w dorosłym świecie, wiele rzeczy smakuje mi bardziej, gdy w tle słyszę dodatkowo Chet Fakera.

Do jednego muszę się jeszcze przyznać. Nigdy nie miałam swojego autorytetu, za którym ślepo podążałam. Zawsze wolałam wyznaczać sobie własne ścieżki, metody komunikacji i funkcjonowania w świecie małych i dużych. Z tego też względu nie mam blogowego wzoru do naśladowania. Lubię za to przegryzać i lubię, gdy ktoś przegryza ze mną. Na swój wyjątkowy sposób. Ci, którzy mnie znają, wiedzą natomiast, że bezgranicznie jestem zafascynowana jamnikami. Mogłabym obserwować ich zachowania dnie i noce. Są absolutnie fantastyczne!

A jeśli chodzi o rozgryzanie w czasie wolnym... Znajdziesz mnie w kuchni, z aparatem i ulubioną różową miseczką, do której najczęściej chowam świeżą jaglankę.



Opowieść zamyka znowuż Ola. Tym razem z bloga Daleko od wiatru
1. Miejsce, które Cię zachwyca to…?
2. Bez jakiej potrawy nie wyobrażasz sobie swojej kuchni? Dlaczego?
3. Morze czy góry? Jak zaargumentujesz swój wybór?
4. Jaki zapach mógłby Ciebie opisać?
5. Czy masz jakieś ‘dziwne’ nawyki w kuchni, które towarzyszą Ci przy gotowaniu?
6. Czy gotujesz przy muzyce? Jeśli tak, czy masz swoje ulubione ‘kucharskie’ utwory?
7. Co w ostatnim czasie sprawia Ci najwięcej przyjemności oprócz gotowania?
8. Czy istnieją kosmetyki, bez których ‘nie potrafisz żyć’? Jeśli tak, to co to jest?
9. Czy chciałabyś zostać milionerką? Jeśli tak, jak spożytkowałabyś te pieniądze?
10. Wolisz słodkości, czy wytrawne potrawy?
11. Co zmieniło się od kiedy założyłaś bloga?


Zachwyca mnie przede wszystkim dom moich rodziców. Za każdym razem, kiedy tam pojadę, otwieram lodówkę, w której znajduję nowe wynalazki Taty. Lubię tam być, szczególnie w dni wolne, gdy wszyscy możemy słodko leniuchować. Nie wyobrażam sobie wtedy czasu bez pieczonego pstrąga z cytryną i pietruszką, który czeka na mnie zawsze, gdy zapowiadam swój przyjazd. Jem go popijając zimny cydr lub piwo z sokiem z czarnego bzu. Gdy kończy się ten błogi czas, wracam do mieszkania nad morzem. 

Niedawno uświadomiłam sobie, że właśnie te miejsce jest moim ulubionym. Nie góry, nie jezioro – morze. Pachnie wolnością, świeżością i szaleństwem. Poranny zapach nadmorskiej plaży to coś, co naprawdę lubię.
W swojej kuchni jestem prawdziwą pedantką. Jeśli kiedykolwiek zobaczysz mnie gotującą, zauważysz, że w ręku mam prawie zawsze bawełnianą ściereczkę, którą stale przecieram blat. Gdy wracam z pracy i uda mi się zahaczyć o pokój z komputerem, włączam wspomnianego wyżej Chet Fakera, przy którym komponuję posiłki. Jeśli od razu wbiegam do kuchni – gotuję w ciszy i też mi jest dobrze. 

Oprócz gotowania, niesamowitą frajdę sprawia mi jazda na rowerze, pisanie i rozmawianie z najbliższymi. W trakcie weekendów staram się też uciekać w nowe miejsca, aby zresetować umysł. Zabieram wtedy ze sobą kosmetyczkę, w której zawsze musi się znaleźć krem oliwkowy i tonik do twarzy. Dzięki temu mogę czuć się świeżo, nawet bez makijażu.

Cóż... gdyby dane było mi zostać milionerką, otworzyłabym z Siostrą najwspanialszą cukiernię świata, w której serwowałabym najlepsze muffiny. Każdy zasiadałby w wielkim miękkim fotelu i czytał świeżą prasę z całego świata. Gdy rozpoczęłam blogowanie, uświadomiłam sobie, że najcudowniejszy sposób na ładowanie dobrej energii to piękne opowieści, pyszne jedzenie i brak pośpiechu. Po prostu zgoda z samym sobą.


No i teraz nie byłabym sobą, gdybym sama nie wypytała kogoś z Was. A skoro takie są reguły tej zabawy, strzelam pytaniami z podwójną radością:
  1. Poranek, czy wieczór – kiedy wyzwala się z Tobie największą kreatywność i pracowitość?
  2. Miseczka, czy talerz – w czym wolisz przegryzać zupę?
  3. A skoro o zupie mowa... Klarowna, czy krem? Z jakich warzyw najchętniej?
  4. Przyznaj się do swojego kulinarnego grzechu. Po którym wcale nie prosisz o pokutę i nie postanawiasz poprawy.
  5. Miałeś/aś czasem ochotę podjeść pistacje w dziale orzechów na wagę?
  6. Jaka jest Twoja najdziwniejsza fobia?
  7. Czy serio czytasz magazyny kulinarne?
  8. A posty innych blogerów? Czytasz, czy raczej oglądasz tylko fotografie?
  9. Cerata. Renesans czy wciąż kuchenny kicz?
  10. Zdarza Ci się zjeść coś z podłogi, gdy spadnie?
  11. Klniesz w kuchni?
Daj się poznać! Idąc wzdłuż instrukcji zabawy, chcę przegryźć:

Jestem ciekawa, czy w ogóle ktoś czyta efekty zabawy. To jak, co najbardziej lubię przegryzać i przy jakiej muzyce łagodzę zszargane nerwy?



19 komentarzy:

  1. Mega świetny pomysł na odpowiedzi. Tego trzeba mi było - odrobiny kreatywności, Ty nigdy mnie nie zawodzisz. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja czytam! Tak, jak wszystkie wpisy na Twoim blogu;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uśmiecham się od ucha do ucha. Dziękuję! :)

      Usuń
  3. Dziękuję bardzo za nominację :)
    Ciekawe odpowiedzi, muszę przyznać, że trochę wspólnego ze sobą :) Pięknie piszesz o rodzinie i dzieciństwie! można poczuć tą więź.. :)
    haha, ja też jestem pedantką w kuchni - zawsze musi być czysto, ale wiadomo - czasem trochę bałaganu się zdarzy - przecież wtedy wychodzą najlepsze dania ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daria, chcę przegryźć, czy faktycznie mamy trochę wspólnego ze sobą :) Dziękuję, że jesteś!

      Usuń
  4. Fantastyczna odpowiedź na pytania :) Jesteś niesamowicie kreatywna! Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za nominację! Odpowiedzi na pewno wkrótce zagoszczą na moim blogu:) Mam nadzieję, że nie obrazisz się, jeśli nie nominuję kolejnych blogów - wyczerpał mi się limit pomysłów kogo by tu jeszcze zaprosić do zabawy;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Olga, oczywiście, że nie :) bawimy się!

      Usuń
  6. Świetnie się Ciebie Olunia czyta..... Troszeczczkę się wzruszyłam, zwłaszcza jak piszesz o rodzinnym domu .... Dziękuję... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję:) Właśnie o to chodziło, aby z pozoru śmieszną zabawę wykorzystać na własne rozmyślenia...:)

      Usuń
  7. Dzięki za nominację, ale nie skorzystam. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ściereczka. Im od razu przypominają mi się leniwe poranki w Twoim rodzinnym domu i Twój Tata z ściereczką w ręku robiący porządki... uśmiecham się do wspomnien☺☺ i tęsknię to tych chwil, które już nie powrócą... ściskam ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre czasy:) A ściereczkę i umiłowanie do porządku chyba właśnie mam po Nim... Musimy spróbować odtworzyć choć kapkę zapachu tamtych wakacji! Tulę mocno :)

      Usuń
  9. Bardzo dziękuję za nominacje, bardzo mi miło! :-) Latte na sojowym mleku... wiem już z kim powinnam się wybrać na kawę, też ją uwielbiam! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo tak, chai latte na sojowym w towarzystwie smakuje o wiele lepiej :)

      Usuń
  10. Bardzo dziękuję za nominację, odpowiedzi tutaj: http://razadobrze.blogspot.dk/2015/07/liebster-blog-award-razy-trzy.html :)

    OdpowiedzUsuń