piątek, 31 lipca 2015

Z miłości do chwil. Przegryzam lipiec!


Piękny minuty. Zaparzyłam zieloną kawę, wciągnęłam ulubiony miękki sweter i skrzyżowałam nogi, by skulona i ogrzana kubkiem wczytać się w minione dni. Czas płynie tak rozkosznie szybko, że ani na trochę nie chcę podstawiać mu nogi, by się przewrócił czy zatrzymał. Dzieje się dużo dobrego i właśnie dlatego tak bardzo lubię letni okres. Przegryzam najsmaczniejsze chwile.

środa, 22 lipca 2015

Przegryzam sushi. Po polsku i na zdrowo


Jeśli już zrobiłam pietruszkowe pesto, a moja (brzydko nazywając) naleciałość do pozostawiania produktów w połowie pełnych wciąż gdzieś się we mnie skrywa, postanowiłam zakasać rękawy i wykorzystać ten radośnie zielony słoiczek do czegoś więcej niż tylko wymuskania kaszy jaglanej. Zrobiłam więc coś do przegryzienia. Na jeden kęs. Duży kęs, po którym wypełnione policzki układają się w niezgrabny, chomiczy uśmiech.

wtorek, 21 lipca 2015

Przegryzam siebie. Przegryzam Ciebie


Jeśli klikniesz "czytaj więcej", odkryjesz coś, czego ja sama do końca nie planowałam. Chciałam po cichu się schować za słupkiem i czujnym okiem obserwować przebieg sytuacji. Słupek jednak okazał się zbyt wąski, a moje ramiona zdradziły, że właśnie się ukrywam. Skruszona wyszłam więc, ujawniłam swoją całą postać i nieśmiałym krokiem podeszłam bliżej.

poniedziałek, 20 lipca 2015

Tu i teraz. Zupa z botwinką


Kojarzy mi się z wczesnym dzieciństwem. Nie jestem w stanie uwierzyć komuś, kto wyzna, że w jego domu nigdy jej nie było. Ciepła, aromatyczna, z sezonowych warzyw, pełna witamin, smaku wolnego lata i ekspresowa w wykonaniu. Smakuje najlepiej, gdy ogromną chochlą nalewają ją kochające dłonie Mamy. Nie sposób odmówić choć jednego talerzyka.

niedziela, 19 lipca 2015

Karma wraca. Za ciacho!


Ciepłą noc temu wydarzyło się coś magicznego. Na wyodrębnionym kawałku zieleni na ulicy Ogarnej stanął podłużny namiot. Z pozoru niczym się nie wyróżniający, szybko zyskał niesamowitą moc. Odziany został w kolorowy sznur lampek, wzbogacony o dwa podłużne stoły i charakterystyczną dla tego miejsca kropkowaną ceratę. Ci, którzy regularnie bywają w sobotę w tym miejscu, wiedzieli, że właśnie zaczynał się Wolny Targ (klik). Tym razem jednak w kontekście Wolnego Targu uwalniałyśmy coś jeszcze. To piękne emocje, bezinteresowną pomoc i przyjemne przegryzanie połączone z pomaganiem. Ruszyła akcja Karma Wraca (za ciacho!).

piątek, 17 lipca 2015

Dobro w słoiczku. Przegryź pietruszkowe pesto!


Jest w nim coś, co mnie uspokaja. Łagodzi zszargane nerwy, głaszcze po rozgrzanej od emocji głowie i tuli spokojnie. Zielony kolor, którego tak bardzo nie cierpię w wystrojach i ciuchach, w kuchni pełni role wyjątkowa. Jest barwą, która wystarczy, że pojawi się na talerzu i już wiem, że dieta bez niej nie miałaby najmniejszego sensu. Długotrwałe wpatrywanie się w nią sprawia, że rozwiewam słodkie rozmyślania o kuchennych grzechach i jeszcze mocniejszym wiatrem przywołuje do mojej głowy solidne poczucie wstydu, że nie gości na każdym talerzu. Nie ma co jednak wpadać w zakłopotanie, czas zrobić pietruszkowe pesto i muskać nim codzienne dania.

poniedziałek, 13 lipca 2015

Szczęśliwie pełny brzuch. Przegryzam weekend


Przysnęłam na godzinę. Gdy otworzyłam oczy, po prawej stronie dumnie prezentowała się gdańska rafineria, po lewej pędziły miejskie autobusy. Przespałam drogę z domu rodzinnego do nadmorskiego mieszkania. Mimo przedziwnych snów, które namalowała moja głowa podczas tej wyboistej przejażdżki, dzielnie i mocno trzymałam na swoich kolanach białą miseczkę wypełnioną świeżo zerwanymi malinami. Dłonie mojego Taty doglądały ich przez wiele miesięcy, aby w końcu móc rozpocząć sezon. Sezon pachnących wiader i soczystych koszy.

środa, 8 lipca 2015

Zrób ją po raz pierwszy. Pasta z zielonego groszku


Mądry człowiek na pewnej prelekcji powiedział kiedyś cenną rzecz. Musimy co jakiś czas wracać do pytania: „kiedy ostatnio zrobiłeś coś po raz pierwszy w życiu?”. Odpowiedź na nie powinna nas zadowalać, napędzać do działania, motywować. I uszczęśliwiać. Lubię te pytanie i lubię sobie o nim przypominać w najmniej spodziewanych momentach. Wtedy uświadamiam sobie, że z pozoru zwykła rzecz, wydarzyła się zupełnie spontanicznie, zapoczątkowując proces poznawania, doświadczania i odkrywania. Uśmiecham się już na samą tę myśl.

czwartek, 2 lipca 2015

Rozmaryn na słodko. Pudding chia z borówkami

W miniony weekend nastał długo wyczekiwany czas. Bordowa walizka była spakowana tylko do połowy. Jechałam na dwa dni, a przecież wiedziałam, że wracając mój bagaż stanie się przepełniony. Gdy tylko nadszedł piątek, późnym popołudniem wskoczyliśmy do auta i pojechaliśmy nad jezioro. Do rodziców. Pierwsze, co przegryzłam to świeży zielony groszek z tatowego ogródka. Następnego dnia podcięłam kilka gałązek rozmarynu.