poniedziałek, 1 czerwca 2015

Przegryzione w maju


Piąty miesiąc. Czas rozkwitu, pierwszych prawdziwych truskawek, przyrumienionych nosów i zapachu grillowanych warzyw popijanych zimnym cydrem. Maj właśnie dobiegł końca, wprowadzając nas wszystkich w dziecięcy czerwcowy nastrój. Zdążyło się wydarzyć tak wiele, że już teraz zaczęłam tupać stópkami z ciekawości, co podaruje nam czerwiec. Tymczasem, przegryzam kilka majowych migawek!

Początek miesiąca rozpoczęła wspaniała krakowska majówka, zwieńczona flyboardowym szaleństwem w Dąbrowie Górniczej. Słone obwarzanki, marchewkowe lody i ciepły żurek to smaki, które przywiozłam w swojej głowie. Specjalnie do żadnego z nich nie wróciłam ani razu po powrocie. Wszystko po to, by mieć po co tam wrócić. Więcej o mojej majówce przegryziecie tu - klik.

Podczas naszej wizyty w Krakowie prześledziliśmy także targowisko pod Wawelem. A to wszystko z przegryzanym obwarzankiem w dłoni.

Piwnica pod baranami i lody od Cupcake Corner Bakery to dla mnie lista obowiązkowa w Krakowie
Podziało się też trochę magii. W pracy zorganizowaliśmy tzw. Charity Day, a to wszystko po to, by wywołać uśmiechy na twarzach potrzebujących dzieci z okazji Dnia Dziecka. Było pysznie!



W maju byliśmy także w Tłustej Kaczce z okazji Restaurant Week w Gdańsku. Więcej o tym piszę tutaj - klik.

Na przystawkę podano nam krem szczawiowo-pokrzywowy, jako danie główne: polędwiczki oraz soczewica z warzywami, na deser przegryźliśmy cytrynową tartaletkę z sorbetem z kwaśnej śmietany. Niebo!

Miałam także przyjemność uczestniczyć w warsztatach z Cointreau w Galerii 63 w Sopocie. Posłuchaliśmy ciekawej historii tego hiszpańskiego pomarańczowego likieru (czy wiecie, że sposób jego wytwarzania jest niezmienny od ponad stu lat?), nauczyliśmy się robić wspaniałe drinki (ogórek i bazylia, rewelacja!) oraz spędziliśmy po prostu fantastyczny wieczór. Myślami wciąż wracam do cudownego zapachu pomarańczy. Cointreau cuisine kusi mnie, by spryskiwać popołudniowe naleśniki.

Cointreau, gdy jest mocno schłodzone, fantastycznie mieni się w kieliszku. To właśnie dlatego barmani niekiedy nazywają go "drinkiem Swarovskiego". Podczas warsztatów, robiliśmy także swoje autorskie wersje. Nie byłabym sobą, gdybym nie stworzyła czegoś do przegryzania: borówki i maliny z nutą miętowo-bazyliową i wodą gazowaną.

W trakcie majowego życia, zdążyłam też odwiedzić swoją najwspanialszą Siostrę, u której cały dom zawsze pachnie czymś pysznym. Cynamonowe ciastka, domowe burgery i leniwe śniadania udekorowały nam najlepszy weekend miesiąca.

Urocze ptysie i domowe burgery: kilk

Zupa tajska: klik Ciastka cynamonowe: klik 

Zanim zdążyłam wrócić z Olsztyna do Gdańska, zmajstrowałyśmy z Siostrą podwójnie czekoladowe ciasto z okazji Międzynarodowego Dnia Pieczenia. W ramach święta, miałam przyjemność wziąć udział w akcji Kasi, która wysłała swojego kuriera, aby dostarczył ciasto wprost do rąk naszego Brata. Wypieki na policzkach, lukier na sercu i dużo uśmiechu!


Koniec miesiąca zamknęłam kolejnym Wolnym Targiem. Ten dzień upłynął pod znakiem Tapas Barcelona, o której napiszę nieco więcej już niebawem.

Grillowana kanapka z owczym serem i burakiem oraz kalmary z sosem z wędzonej papryki.

Na Wolnym Targu zawsze kupuję dobrej jakości pieczywo. Więcej o tym piszę tutaj - klik.
W maju zrobiłam także czekoladowe cupcake'sy na zamówienie. Solenizant był zachwycony :)


Pięknego czerwca!





2 komentarze:

  1. Świetne zestawienie smaków majowych! :)
    Bardzo lubię przeglądać takie migawki, a smaka na obwarzanka zrobiłaś mi ogromnego!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje:-) i wiesz co... Tez wlasnie mam ochote na obwarzanka;)!

      Usuń