poniedziałek, 29 czerwca 2015

Prostota przyjaźni. Przegryźcie wytrawnego muffina


Gdy byłam mniejsza, definicją prawdziwej przyjaźni była dla mnie możliwość wspólnego posiłku, szczególnie obiadu. Marzyłam sobie, że gdy dorosnę, będę z moją przyjaciółką przygotowywała obiad lub będziemy  w środku tygodnia wybierać się do naszej ulubionej knajpki na pyszne danie lub dobrą kawę. Kluczem tego wszystkiego był po prostu wspólny posiłek, celebrowanie tej jednej z najważniejszych chwil w ciągu dnia. Rzeczywistość jednak się łamie.


W środku tygodnia nie ma czasu na przegryzanie wczesnych obiadów w lokalach, a kawa popołudniu zaczyna niekorzystnie wpływać na funkcjonowanie. Teraz powtarzam, że możliwość przebywania w przytulnej kawiarni o godzinie jedenastej w dzień powszedni to swoisty luksus, który staram się spełniać dla siebie w trakcie weekendu.

Jest jednak coś, co może choć trochę zbliżyć mnie do tych wczesnych marzeń. To możliwość podzielenia się z przyjaciółmi kawałkiem czegoś dobrego, co przegryzą w trakcie pracowitego dnia i na chwilę pomyślą o tym, że są dla kogoś ważni. Ten kawałek to wytrawna muffinka. Zbliża do pory obiadowej, uspokaja przedpołudniowy głód i po prostu smakuje. Zróbcie ją dla tych, którzy są Wam w jakikolwiek sposób bliscy. A najpiękniej to przegryźcie ją razem.

Kukurydziano-gryczane muffiny z parmezanem


Składniki:
suche:
1 szklanka mąki kukurydzianej
1 szklanka mąki gryczanej
1 łyżeczka soli  (ja używam dietetycznej, o obniżonej zawartości sodu)
1 łyżeczka suszonej bazylii
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
garść świeżej rukoli
ok. 10 zielonych oliwek (użyłam tych nadziewanych papryką)
3-4 łyżki startego parmezanu
szczypta kurkumy

mokre:
1 jajko
1/2 szklanki mleka
1/2 szklanki jogurtu naturalnego

Sposób przyrządzania:
W jednej misce wymieszać suche składniki, w drugiej mokre. Mokre przelać do suchych i wymieszać do połączenia. Wypełnić silikonowe papilotki (te muffiny są bez dodatku oleju - w papierowych trudno odchodziłyby od "papierka") i piec przez 20-25 minut w temperaturze 210 stopni. Doskonale smakują polane olejem z pestek dyni.




Smacznego!

p.s. na wspólne przegryzanie śniadań spróbujcie muffina śniadaniowego
p.s.2 na wspólne pogaduchy - muffina z kokosem
p.s.3 na wylegiwanie się plaży - muffiny z truskawkami
p.s.4 no dobra to już ostatnie "p.s" - na długie rozmowy muffiny czekoladowe


5 komentarzy:

  1. Matko Boska, aż mi ślinka naciekła :o wyglądają przepysznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. O mniam, wyglądają bosko :3
    Nie jadłam nigdy wytrawnych muffin :D

    justsayhei.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze mnie zastanawia jak to smakuje. Jestem fanką wersji sweet, ale chyba muszę sprobować wytrawnych : )

    OdpowiedzUsuń