czwartek, 14 maja 2015

Przegryzam Tłustą Kaczkę. Restaurant Week w Trójmieście


- O, można tutaj pograć w golfa! - radosny głos wykreował pierwsze słowa po przejechaniu wąskiej uroczej dróżki, do której można zjechać z drogi głównej w Orłowie. Pole golfowe to jednak tylko sąsiedztwo, dopełnienie krajobrazu. Po wjechaniu na parking, zobaczyliśmy prosty budynek. Nasz cel. Tłusta Kaczka, a w niej same dobroci.


Przekroczenie progu Tłustej Kaczki jest niezwykle miłe dla zmysłów. Co tu dużo opowiadać – jest pięknie i prosto. Wszechobecne drewno, stoły przygotowane dla gości i bezszelestni kelnerzy to detale, które od razu zakodowałam. Mój M. wychwycił piękny sosnowy bar, który trzeba przyznać, jest wyjątkowy. Miejsce tuż przy oknie i surowej ramie skrywającej łodygi drzew, skutecznie zakorzeniło mnie w tym przytulnym kącie, przez co do końca naszej wizyty nie rozejrzałam się dokładnie, co skrywa w sobie jeszcze te wnętrze. Jedno jest pewne: pachnie naturą, lasem, świeżością.

Kuchnia w Tłustej Kaczce jest tradycyjnie polska i nowoczesna zarazem. Brzmi skomplikowanie? Nic bardziej mylnego. Szef kuchni samodzielnie dobiera sezonowe i zawsze świeże składniki, dzięki czemu każda wizyta może oznaczać zupełnie nową kartę.

Do Tłustej Kaczki wybraliśmy się z okazji trwającego do 17 maja Restaurant Week'a. Mimo masowego wydarzenia, kelnerzy z niewymuszoną opieką starali się wyczarować nam komfortową atmosferę. Po wtopieniu się w wygodne fotele, zachwyceniu wnętrzem i rozkoszowaniu chwilowej samotności (po piętnastu minutach od naszego wejścia, restauracja wypełniła się nowymi gośćmi), podano nam przystawkę.

Przystawka: Krem ze szczawiu i pokrzywy z jajkiem w koszulce



Pierwsza napełniona łyżka uniosła się w górę. Wyczuwalna kwaskowatość szczawiu od razu rozbudziła bodźce. Jej dominacja została delikatnie załamaną nutą pokrzywy i było to połączenie naprawdę smaczne. Jak na przystawkę przystało, porcja była niewielka, ale odpowiednia. Większa ilość zielonego kremu skłoniłaby mnie do odstawienia. I choć mogę się mylić, ja wyczułam dodatek koziego mleka. Biorąc pod uwagę fakt, że kuchnia zaopatruje się także od kaszubskich dostawców, jestem skłonna tkwić w przekonaniu, że dodatek koziego mleka lub śmietany faktycznie nastąpił.
To co, wywołało uśmiech na mojej twarzy to jajko w koszulce. Już nie chodzi o to, że doskonale uzupełniło smak, a rozpływające się żółtko dopełniło leśną barwę kremu. Najważniejsze dla mnie było co innego. To kształt. Był niedoskonały, podobny do tego, który najczęściej mi wychodzi. W głębi siebie poklaskałam z radości.
Cena regularna w menu: 12 PLN

Szczęśliwym rozwiązaniem dla kolacji we dwoje jest możliwość spróbowania dwóch różnych dań. Tłusta Kaczka w ofercie na Restaurant Week zaproponowała danie zarówno mięsne, jak i wegetariańskie. Wspaniale!

Danie główne nr 1: Polędwiczka wieprzowa sous vide w ziołowym chlebie żytnim na puree jabłkowym i potrawce z młodej kapusty z sosem na bazie koniaku



Dla ciekawskich: sous-vide to metoda przygotowania potraw na zasadzie długiego gotowania w szczelnym zamknięciu próżniowym.
Jeśli miałabym zobrazować pojęcie „rozpływająca się w ustach” to wskazałabym bez wahania tę polędwiczkę. Kompozycja kwaskowatego musu jabłkowego z młodą kapustą i odrobiną dobrej jakości polędwiczki to kęs pełen eksplozji smaku. M. uważa, że nie jadł lepiej przyrządzonej polędwiczki. A ja mu wierzę, choć na moim talerzu pojawiło się także coś dobrego.
Cena regularna w menu: 36 PLN

Danie główne nr 2: Potrawka z soczewicy z młodymi warzywami



Nie wiem dlaczego zakodowałam sobie w głowie, że otrzymam „pieczeń z soczewicy”. Nie wiem i nie żałuję, ponieważ zaskoczenie smakuje najlepiej. Natłuszczona oliwą rzepakową potrawka rozpromieniła moje oczy, gdy ujrzałam zielone szparagi. Plotki niekiedy okazują się prawdziwe – tu faktycznie króluje sezonowa kuchnia i świeżość. Plastry ściętego parmezanu połaskotały moje kubki smakowe, choć już soczewica sama w sobie była wystarczająco aromatyczna. Ostatnie podniesienie widelca wypełnionego lentilkami z groszkiem, młodą marchewką i selerem naciowym utwierdziły mnie, że jednak danie było ciut za słone. Nim zdążyłam nawilżyć podniebienie, na stół podano deser.
Cena regularna w menu: 24 PLN

Deser: Tarta cytrynowa z sorbetem z kwaśnej śmietany i miętowym żelem



I znowu. Spodziewałam się części tarty, wykrojonego niewielkiego trójkąta z okrągłej blachy. Dostaliśmy jednak swoje indywidualne, prywatne okrągłe tartaletki. Niewielki sorbecik przypomniał mi kulkę mozzarelli, jednak szybko rozchwiałam swoje myśli i skupiłam się na wbijaniu widelczyka w kruche maślane ciasto. Cytrynowa masa bardzo słodka i średnio kwaśna. Deser był po prostu dobry. Idealny stałby się, gdyby miętowego żelu było o kilka kapek więcej. Te kropeczki, które wysmakowałam, pozwoliły mi jedynie domyśleć się, że był to bardziej cukrowy mus zmiksowany z miętą. Smak cytrynowy zdecydowanie zdominował trzydaniowe menu w Tłustej Kaczce. Wracając do domu, wciąż czułam słodycz i zapach kruchego ciasta, takiego jaki przygotowuje się w domu na bazie dobrej jakości masła. Deser polecam zdecydowanie zjadać we dwójkę.
Cena regularna w menu: 12 PLN


Wracając myślami do Tłustej Kaczki, wyobrażam sobie, jak musi teraz pięknie wyglądać, gdy świeci tam słońce. Zapach drewna, leśne barwy na talerzach i surowe stoły. Wiecie, że jeśli nie wierzycie w świeżość i naturalność składników, możecie zajrzeć do kuchni? Ja bym zapukała, żeby przesłać uśmiech za tę wspaniałą polędwiczkę. Była najlepsza. Wpadnijcie na nią na Spółdzielczą 2 w Orłowie.

6 komentarzy:

  1. O rany, nie można o tej godzinie wchodzić do Ciebie - bo jeść mi się zachciało ...
    ta kaczka wygląda świetnie !

    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Agnieszka,na przegryzanie każda pora jest dobra... :)

      Usuń
  2. Co do zupy zgadzam się, że dobrze, iż nie było jej więcej, bo po kilku łyżkach smak stawał się płaski. Danie główne to zdecydowanie najmocniejszy punkt, natomiast deser bardzo sycący, ale kruchemu ciastu daleko było do ideału.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @alksndr, z kruchym ciastem prawdziwie piszesz. Dlatego też określiłam je jako "domowe". Możliwe do odtworzenia w każdej chwili;-)

      Usuń
  3. WOW! Aż weszłam na stronę tej restauracji ;-) Tam jest extra!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ewa przyjedziesz do Trójmiasta,wybierzemy się wspólnie! ;-)

      Usuń