sobota, 18 kwietnia 2015

W wolny dzień, w Wolnym Mieście, Wolny Targ otwarto


Nie zdążyłam jeszcze dobrze przetrzeć zaspanych oczu, gdy przekalkulowałam wszystko i uświadomiłam sobie, co to za dzień. Nadeszła sobota, na którą czekałam tak niecierpliwie, a wraz z nią odespane godziny z tygodnia, spacer do kuchni w szlafroku, spokojnie zjedzona jaglanka i zwyczajnie „nic-nie-musienie”. Dziś dodatkowo było jeszcze coś. To Wolny Targ, który właśnie rozpoczął cotygodniowy cykl spotkań z lokalnymi dostawcami pysznego jedzenia i pięknego rękodzieła. Szybko więc szlafrok zamieniłam na ciepły płaszcz i ruszyłam na drugie śniadanie!


Już samo określenie „Wolny Targ” jest dla mnie wprost cudowne. Wolni ludzie, wolny czas, wolny dzień, wolne smakowanie, rozmawianie, zatapianie twarzy w sobotnim słońcu… Z tym ostatnim dziś nie było tak do końca dobrze, zatem ciepła herbata od Marmolada Chleb i Kawa okazała się zbawienna.

Zanim dotarłam do ul. Ogarnej, szybko ogarnęłam, że mój brzuch chce jeść. A jeśli chciał to tylko czegoś na świeżym powietrzu, lokalnego i przygotowanego dłońmi pełnymi pasji. Idąc zwyczajem, że posiłek zaczynam czymś płynnym, swoją przechadzkę rozpoczęłam od koktajlu żurawinowego od Pani w pięknym swetrze.



Przez stoiska przypraw, pachnących bagietek, drożdżówek, serów i lemoniad, dotarłam do wybranki mojego drugiego śniadania: komosy ryżowej z miodem, olejem kokosowym i jagodami goji (uwaga: za cztery złote. Komosa!). Delikatny i ciepły smak wzbudził we mnie rozmyślenie: a gdyby przegryzać takie śniadanie co sobotę?


Na deser chwyciłam marchewkową babeczkę od Bakra, u której zawsze zaopatruje się w karob i tahini. Część niej zjadłam na miejscu, resztę schowałam, a w domu pokruszyłam, by mieć posypkę do jutrzejszej porannej owsianki. Oprócz tego, przyprowadziłam ze sobą batona czystoziarnistego, miód wielokwiatowy Wileńskich i chipsy z chleba ze słonecznikiem.  




To, na co od razu zwróciłam uwagę do Wolnym Targu to urocze rękodzieła, których brakowało podczas zeszłorocznych Targów Śniadaniowych i naprawdę niskie ceny. Teraz przeplatanie się pięknych rzeczy z dobrym jedzeniem i kolorowymi food truckami sprawia, że to właśnie tam chcę spędzać swoje wolne soboty. To jak, umawiamy się za tydzień na komosę lub naleśnika? Te od Naleśniki z Bryki są naprawdę niezłe.





zaglądajcie na ul. Ogarną
w każdą sobotę od 9.00

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz