czwartek, 30 kwietnia 2015

Przegryzione w kwietniu


Czwarty miesiąc tego roku był dla mnie naprawdę wyjątkowy. W ciągu trzydziestu dni zdążyło się tyle wydarzyć, że mięśnie twarzy jeszcze do teraz czują szeroki uśmiech, który mi towarzyszył. Poznałam wspaniałych ludzi, doświadczyłam wiele dobrego, posmakowałam dużo pysznego. I tak już od pierwszych dni. Bo właśnie wtedy świętowaliśmy Wielkanoc.

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Gęsty ocet balsamiczny z pieczonym batatem


Jak dla mnie, batatowy szał wciąż trwa. I choć rozpoczął się już lekki sezon na szparagi, ja myślami wciąż krążę wokół słodkich ziemniaków i możliwości ich wykorzystania. Sernik, brownie, zapiekanka, krem... To wszystko bardzo kusi, jednak mikstura popołudniowego zmęczenia z brakiem wystarczającej ilości godzin w ciągu doby, zwykle wymusza na mnie najprostsze i jednocześnie najlepsze rozwiązanie: pieczone frytki. Tym razem podałam je z towarzyszem idealnym.

środa, 22 kwietnia 2015

Popierz, pobazyliuj, pocynamuj. O przyprawach w mojej kuchni


Nie skłamię, gdy wyznam, że samodzielnie i z własnej woli nie kupiłam woreczka soli od ładnych kilku lat. Gromadzące się lektury na temat zatrzymywania wody w organizmie, problemów z ciśnieniem i metabolizmem skutecznie zachęciły mnie do pożegnania się z solą w swojej czystej postaci na rzecz aromatycznych ziół. Odpowiednio skomponowane kombinacje pozwalają wydobyć z dań całą kwintesencję tego, czego oczekują moje kubki smakowe. Dziś opowiem ciut ciut o przyprawach w mojej kuchni. A Twoje? Jakie lubisz najbardziej?

wtorek, 21 kwietnia 2015

Receptura rodzinna: najlepszy pasztet drobiowy


Z mięsem u mnie jest tak, że gdy go nie ma w kuchni, czuję się swobodnie i nie wisi nade mną obowiązek przygotowania czegoś mięsnego. Zegar nie tyka, kawałek soczystej piersi lub schabu nie sugeruje w lodówce, że już czas go wykorzystać. Tak naprawdę nigdy nie było mi po drodze przyrządzanie dań z mięsem w roli głównej lub nawet jako dodatek. Czynność tę zostawiłam swoim bliskim, którzy radzą sobie świetnie. Tak jak np. moja Mama, która zaserwowała mi najlepszy pasztet drobiowy w okolicy. I choć mięsiara ze mnie żadna, wracam do niego dość często.

sobota, 18 kwietnia 2015

W wolny dzień, w Wolnym Mieście, Wolny Targ otwarto


Nie zdążyłam jeszcze dobrze przetrzeć zaspanych oczu, gdy przekalkulowałam wszystko i uświadomiłam sobie, co to za dzień. Nadeszła sobota, na którą czekałam tak niecierpliwie, a wraz z nią odespane godziny z tygodnia, spacer do kuchni w szlafroku, spokojnie zjedzona jaglanka i zwyczajnie „nic-nie-musienie”. Dziś dodatkowo było jeszcze coś. To Wolny Targ, który właśnie rozpoczął cotygodniowy cykl spotkań z lokalnymi dostawcami pysznego jedzenia i pięknego rękodzieła. Szybko więc szlafrok zamieniłam na ciepły płaszcz i ruszyłam na drugie śniadanie!

niedziela, 12 kwietnia 2015

Czarny makaron z łososiem w sosie pomidorowo-szpinakowym


Ostatnie dni mijają tak ekstremalnie szybko, że odnoszę wrażenie, jakby wskazówki zegara ktoś żartobliwie pstryknął palcami i przyspieszył. I choć dopiero połowa kwietnia, ja już wiem, że majówka tak naprawdę czai się za rogiem i za dosłownie kilka postów napiszę "przegryzione w kwietniu". Pośpiech nie jest dobrym kompanem na zakupy, więc tym razem zrobiłam coś na szybko z tego, co akurat znalazłam w czeluściach lodówki.

wtorek, 7 kwietnia 2015

Pochwała prostoty. Czipsy ze szpinaku


To jakie święta był szybkie, każdy widział i czuł. Świąteczny poniedziałek słodko przedłużył weekend o smaku jajka i sernika. I choć ten magiczny czas z bliskimi mógłby trwać wiecznie, dobrze porzucić maślane, smażone, pszenne, słodkie i słone na coś lżejszego. Po dzisiejszej wspaniałej jaglance, zachciało mi się jednak coś przegryźć. Zrobiłam więc czipsy.

sobota, 4 kwietnia 2015

Mazurek wielkanocny na ostatnią chwilę


W ustach dominuje słodkawy posmak, dłonie lepią się od lukru, a brzuch przypadkowo jest w stanie ciągłego wypełnienia. Krzątanie się po kuchni w umorusanym od mąki fartuchu to dla mnie przedwielkanocny czas, który przywołuje pewne wspomnienia.