piątek, 27 marca 2015

Mieszaj, doglądaj, studź. Granola samoróbka


Porcelanowa miseczka wypełniona po brzegi mlekiem i płatkami spokojnie spoczywała tuż przed klawiaturą. Jedną ręką trzymałam łyżeczkę, drugą myszkę. Moje oczy spokojnie wędrowały literka po literce, odkrywając najpierw słowa, potem zdania, by na końcu skleić całość i wydobyć sens czytanej wypowiedzi. Zmęczone wertowaniem kolejnych akapitów oczy, powiększały się mimowolnie, a ręka nieświadomie opuszczała w połowie pełną łyżeczkę. Otwarte z niedowierzania usta zdradziły, że jadłam granolę. O której właśnie czytałam.

O tym, że kupna granola ma w sobie więcej cukru, tłuszczu, zbożopodobnych i czekoladopodobnych dodatków, dowiedziałam się w odpowiednim czasie. Dość mocno odczuwałam ból, gdy czytałam skład zbożowych "sklejek", jednocześnie przeliczając gramy tego wyrobu, które zdążyły już odwiedzić mój żołądek. Szybko otrząsnęłam się z przeraźliwie wirujących wokół mnie myśli i odstawiłam ją na rzecz niesłodzonych płatków kukurydzianych lub po prostu owsianki.

Nadszedł jednak czas, że zechciałam dodać swoim śniadaniom nieco chrupkości i powiewu świeżości. Czytane przepisy na domową granolę wydawały mi się ciągiem nieskończonym, więc zwykle mój zapał szybko się studził, a ja pozostawałam wciąż z tą samą mleczną miseczką. Do czasu.

Doskonale pamiętam swój zachwyt, gdy pierwszy raz wymieszałam płatki, otręby,orzechy, nasiona i miód, a następnie wszystko wyłożyłam na idealnie wyprasowany papier do pieczenia. Moja radość z pierwszych przyrumienionych kawałków nie miała końca. Radosnym krokiem przeskoczyłam więc do drugiego pokoju, by spokojnie w trakcie czekania przeczytać jakieś bazgroły. Nim zdążyłam wrócić do kuchni, moim oczom pojawiła się garstka spalonych płatków, które z łatwością mogłabym przerobić na popiół. Opuściłam ramiona i wróciłam zrezygnowana do pokoju. - Nie poddam się tak łatwo - syknęłam.

Resztki płatków i nasion, które pozostały, ponownie połączyłam i wrzuciłam do nagrzanego piekarnika. - Tym razem będę pilnować - pomyślałam i grzecznie usiadłam na drewnianym stołku tuż przed drzwiczkami. Gdy tylko granola nabrała złotego koloru, musiałam działać szybko. W kilka sekund można zmienić jej posmak z miodowo-orzechowego na przypalony-karmelowy. Doglądajcie zatem swojej!

Domowa granola z poppingiem i orzechami

Składniki:
1 szklanka płatków owsianych
1 szklanka ekspandowanych nasion amarantusa (poppingu)
1 szklanka  kaszy jaglanej preparowanej
garść nasion dyni
garść posiekanych nerkowców
garść posiekanych migdałów w skórce
2 łyżki maku
2 łyżki sezamu
3 łyżki wiórków kokosowych
3 łyżki płynnego miodu spadziowego
3 łyżki mleka
opcjonalnie dodać po upieczeniu: daktyle, żurawinę, rodzynki

Sposób przyrządzania:
Wszystkie składniki wrzucić do miski i dobrze wymieszać, aby miód i mleko otoczyły całość. Przełożyć na wyłożoną papierem do pieczenia blachę i piec w 170 stopniach przez ok. 15 minut. Należy często zaglądać i mieszać. Po upieczeniu granola jest dość miękka, jednak szybko zastyga. Podawać... z czymkolwiek się chce!





Smacznego!

6 komentarzy:

  1. Kiedyś robiłam bardzo często, ale jakoś przestałam, zastanawiam się dlaczego?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszka, ponawiam pytanie - dlaczego?? ;-)

      Usuń
  2. Domowa pewnie o wiele lepsza od kupnej :) dobrze, że kolejna próba udała się, bo można delektować się całym słoikiem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny i prosty przepis! Zaraz po swiętach zrobię, bo mam wszystkie składniki. :)

    OdpowiedzUsuń