wtorek, 10 marca 2015

Odżywcze dobrodziejstwo. Ciastka jaglano-orzechowe z kremem


Z kaszą jaglaną dość długo próbowałam się zaprzyjaźnić. Za każdym razem, gdy widziałam te niewielkie wyblakłe perełki zapakowane w jeden dość spory worek, budził się we mnie bliżej nieokreślony strach, a właściwie obawa przed ich ugotowaniem. Niekiedy pomiędzy te niewytłumaczone odczucia wplatał się element lenistwa. Co tu dużo będę opisywać – kasza jaglana wydawała mi się po prostu składnikiem, który wymaga wiedzy, przygotowania i poświęcenia. Szybko jednak przekonałam się, jak bardzo zawiodłam się na samej sobie.

Swój pierwszy woreczek miałam okazję gościć przez wiele dni w kuchennej szufladzie, która za każdym wysunięciem skutecznie przypominała mi o jego istnieniu. To właśnie wtedy towarzyszyło mi częste poczucie wstydu, że pomimo zaczytywania i wsłuchiwania się w opowieści o jej cudownych właściwościach, ja porzucałam ją w kąt na rzecz węglowodanów, na które w tym momencie patrzeć już po prostu nie lubię. Koniec końców, ten nieszczęsny pierwszy woreczek wyrzuciłam, gdy kasza przedawniła się o dobre parę miesięcy. Dość długo nie mogłam uwierzyć, że nadejdzie ten dzień, w którym wykorzystam opakowanie co do kuleczki.

Już teraz wiem, że musiał to być jakiś paskudny czas. Teraz przygotowanie kaszy jaglanej nie angażuje mojego czasu i często gromadzę sobie zapasy jej ugotowanej wersji, by następnego dnia móc zrobić coś nowego. Jestem w stanie wykorzystać ją niemal do wszystkiego: budyniu z malinami, porannej jaglanki z cynamonem, kotlecików z kukurydzą, domowych krakersów, puddingu z kokosem, czy pasty do warzyw. Możliwości jest tak wiele, jak właściwości.

Kulinarne dobrodziejstwo, królowa kasz, bezglutenowa, zasadotwórcza. Nosicielka witamin z grupy B, E, żelaza, cudotwórczyni w świecie pięknych włosów, paznokci i skóry, wybawicielka w trakcie przeziębień i dolegliwości żołądkowych. Może osłodzić codzienność, tak jak te ciastka, w które wstrzyknięta jest jej maksymalna dawka.

Ciastka z kaszy jaglanej z kremem orzechowo-kokosowym


Składniki:
Podstawa:
1/2 szklanki ugotowanej na mleku kaszy jaglanej
1 dojrzały banan
1 łyżka karobu lub dobrej jakości kakao
1 łyżka syropu z agawy (opcjonalnie: płynnego miodu)

Nadzienie:
1/3 szklanki ugotowanej na mleku kaszy jaglanej
1 łyżka masła orzechowego
1 łyżka zmielonych orzechów laskowych
1 łyżka zmielonych orzechów nerkowca
1 łyżka wiórków kokosowych
1 łyżka płynnego miodu
1/3 szklanki mleka migdałowego

Sposób przyrządzania:
Podstawa: ugotowaną kaszę jaglaną zblendować z bananem na gładką jednolita masę. Dodać resztę składników i wymieszać. Masę przełożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia w formie niewielkich placuszków. Piec przez ok. 30 minut w 180 stopniach.
W czasie studzenia spodów, przygotować nadzienie. Wszystkie składniki umieścić w wysokim naczyniu i za pomocą blendera połączyć w całość. Ostudzone placuszki przekładać jaglano-orzechowym kremem.
Ciastka doskonale sprawdzą się, jako przekąską do pracy lub w dłuższą podróż.

Smacznego!

Inspiracją do przepisu była Foodmania


3 komentarze:

  1. to zdecydowanie jedne z najzdrowszych ciasteczek jakie widziałam! i do tego muszą smakować genialnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. tak właśnie smakują :) okazuje się, że zdrowe i do tego przepyszne ciastka naprawdę istnieją!

    OdpowiedzUsuń