wtorek, 29 grudnia 2015

Sylwestrowe przekąski


Zobrazowaniem ludzkiego szczęścia, zadowolenia i spełnienia może być szczera odpowiedź, że sylwestra spędza się z największą radością w łóżku z butelką ulubionego wina i talerzem domowego spaghetti. Wszystkie ważne sprawy zostały zamknięte, plany zrealizowane w wystarczającym stopniu, a nowy rok już czeka z workiem pełnym niespodzianek. Ten scenariusz, choć nie mój, z pewnością zasługuje na uroczyste i wyborne przegryzki. Dla wszystkich imprezowiczów oraz pidżamowców, prezentuję sylwestrową listę pełną kulinarnych inspiracji!

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Wegańskie śniadanie. Pasta marchewkowa


Nie zdążyłam do końca wykrzyczeć zdania "kocham ten czas!", a już moje stópki grzecznie grzały się w samochodzie, wracającym znowu do Gdańska. Po tegorocznych Świętach, przywiozłam ze sobą roześmiany brzuch pełen domowych pierogów z soczewicą, kapustą i grzybami, pieczonego karpia, sushi z łososiem, ostrego barszczu i kilogramów słodkich ciast. W głowie przytaszczyłam jeszcze więcej wspaniałych chwil, rozmów i błogiego lenistwa.

wtorek, 8 grudnia 2015

Cztery składniki. Dziesięć minut. Sezamki!


Siedziałam w ulubionej przedświątecznej pidżamie na kuchennych stołku i rozmawiałam z M. Moje oczy powoli zaczynamy robić się coraz bardziej suche, co świadczyło o tym, że zbliża się dwudziesta druga. O tej porze, moje racjonalne myślenie, że "poranek mądrzejszy od wieczora", zwykle wchodzi na podium i skacze z radości, gdy tylko przyłożę głowę do poduszki. Tym razem wymamrotałam ciche "chciałam ostatnio zrobić sezamki". Odpowiedź, jaką usłyszałam, zdeptała moje przyzwyczajenia i wymusiła nocne roztapianie cukru. "To zrób" - zaszumiało mi w uszach.

środa, 2 grudnia 2015

Z worka brukselki. Pomysł na drugie śniadanie do pracy


W moje ręce wpadł ostatnio worek brukselki. Dostałam ją w prezencie od brukselkowego niejadka, z nadzieją, że spożytkuję ją jakoś rozsądnie. Przyjęłam zatem prezent ze szczerym i szerokim uśmiechem, ponieważ, odkąd polubiłam brukselkę, traktuję ją jako wdzięczny składnik do wszelakich eksperymentów. Biorąc pod uwagę mój permanentny brak czasu, postanowiłam, że potraktuję ją w nie więcej niż dziesięć minut.


poniedziałek, 30 listopada 2015

Przegryzam listopad. A Ciebie grudniu? Ciebie uwielbiam


Padłam na sofę. Zdyszana, ledwo łapię oddech. Nie mogę uwierzyć, że to już koniec listopada. Zmarzniętymi dłońmi wystukuję kilka chwil, które zdążyłam zarejestrować. Nie bawię się dziś z nikim w tworzenie wróżb, lanie wosku i rzucanie jabłkową skórką przez ramię. Wciągam za to grudniowe pidżamy, zapalam świąteczne lampki i wskakuję pod ciepłą kołdrę z kolorowankami. Chyba ten rok zaczyna się starzeć.

wtorek, 24 listopada 2015

W święto buraka. Przegryzam wegańskie burgery buraczano-jaglane


Szanowny Buraku, dziś dowiedziałam się, że obchodzisz swoje święto. Jedni Cię kochają, inni nienawidzą. Dla jednych jesteś symbolem nadętego gbura, dla innych pozostajesz po prostu słodkim warzywem, który czaruje swoim wyjątkowym kolorem. Nie ma drugiego jak Ty. Co prawda, znam paru buraków, których nie lubię. Ty jednak wprowadzasz do mojej kuchni prawdziwy smak. Dziś postanowiłam, że zrobię z Ciebie kotleta.


poniedziałek, 23 listopada 2015

Z miłości do gotowania przez mężczyzn i dla mężczyzn. Zrazy tradycyjne


Jeśli miałabym określić swoją aktywność kulinarną w kontekście przygotowywania mięs, śmiało odpowiedziałabym: bardzo słaba. Nigdy nie lubiłam i nie lubię do tej pory kupować i przyrządzać potraw mięsnych. Mimo że moje czasy wegetarianizmu już dawno minęły, spożywanie mięsnych potraw wciąż traktuję jako naprawdę sporadyczne. Jeśli już zabieram się za duszenie, pieczenie i marynowanie – to tylko z miłości. Miłości do tego, który w kuchni jest moim absolutnym przeciwieństwem.

poniedziałek, 16 listopada 2015

Zapach dzieciństwa. Zupa grzybowa


Przywiozłam niedawno pojemniczek suszonych grzybów, nazbieranych rękoma Taty w trakcie wrześniowo-październikowych dni. Zamykany pojemnik, który przez wiele lat służył w naszej rodzinnej kuchni za skrytkę na świeżo mieloną kawę, zyskał miano miejsca, w którym zadomowić mogą się tylko wspaniałe i naturalne zapachy. Gdy ziarna kawy na dobre przeprowadziły się do nowoczesnego ekspresu, pojemniczek czekał samotnie na coś równie aromatycznego. Wybór padł na suszone prawdziwki i podgrzybki, które Tata wiernie zbiera przed każdą jesienią.


sobota, 14 listopada 2015

Nowa znajomość - soczewica. Przegryzam rozgrzewający krem


Z soczewicą nigdy nie było mi po drodze. Znałam ją tylko z farszu do pierogów, które przygotowywała moja Ciocia, a mój Brat pochłaniał w każdej ilości i zawsze pakował dodatkową porcję do domu. Soczewica wydawała mi się trudna do przygotowania, nudna i bez wyrazu. Do czasu, gdy posmakowałam jej w Sarajewie.


środa, 11 listopada 2015

Po każdej podróży masz nową naukę. Przegryzam wspomnienia i podaję najszybszą szpinakową pizzę


Kołysząc się wciąż na wakacyjnych wspomnieniach, przegryzam to, co zakotwiczyło się gdzieś pomiędzy czasem przed i po. Otulona kocem, zawinięta w listopadowy ulubiony sweter i pogrążona w ciszy, która panuje w mieszkaniu, wyłączam na chwilę palnik w kuchni, odstawiam rondelek i deskę do krojenia. Zasiadam na drewnianym stołku i w towarzystwie tańczącej wichury za oknem, wertuję wszystkie doświadczenia i odkrycia, które sprezentował mi ostatni czas.


sobota, 7 listopada 2015

Bałkany i kuchnia. Przegryzam ciepły październik


Ok, już chyba czas uświadomić sobie, że listopad rozpoczął się na dobre. Nieproszony wszedł i rozgościł się, przyprowadzając ze sobą zimno, deszcz i ciemne popołudnia. Ale przyniósł też piękno kolorów i najwspanialszy jesienny widok z okna, jaki mogłabym sobie wyobrazić. Tak oto rozpoczął się czas, gdy nie odwiedzam plaży i nie patrzę na morzę. Choć to wciąż dziesięć minut stąd. Tym razem wracam przegryźć jeszcze troszkę październikowego szczęścia. By zgodnie z tradycją, móc przywitać się w nowym miesiącu.


środa, 28 października 2015

Klasyczny hummus


Maluję na swojej twarzy niezgrabny i dosadny grymas, gdy przeżywam niekomfortowe chwile, uwierające jak kamień w bucie lub drzazga w opuszku palca. Nie lubię komplikować sobie codzienności i wciąż uczę się nie przejmować drobnostkami, które przysparzają mi chyba największego bólu głowy. Wzruszam ramionami, gdy staje się dla mnie obojętne coś, co wczoraj miało rangę światową. I choć jeszcze nie znalazłam złotego środka na uspokojenie moich tańczących emocji, staram się rozładowywać wszelkie uczucia w jak najsmaczniejszy sposób.


niedziela, 18 października 2015

Wegańska czekolada trzyskładnikowa do gryzienia


W moim domu istnieje pewna magiczna szufladka. Gdy byłam mała, skradałam się do niej, nie bacząc na porę dnia i szperałam w kolorowych papierkach. Oczy przybierały różną wielkość, w zależności od znaleziska, a buzia umorusana była rozmaitymi smakami. Szufladka ta bywała źródłem radości, ukojenia, a czasem i zawodu. Teraz, gdy przyjeżdżam do Rodziców, lubię ją rozsunąć i wertować słodkie stosiki. Wybieram ulubione smaki mojego M. i pakuję w walizkę. Lubię tam zaglądać, chociażby dla samego uczucia dziecięcej ekscytacji. Myślę, że w większości domów istnieje taka szufladka. Wypełniona słodkimi cudami.

środa, 14 października 2015

Przegryź gorgonzolę z gruszką. W sałatce


Wbiegam szybko do mieszkania. Rzucam torbę w bok. W butach i szaliku niezgrabnie otwieram laptopa, trzymając jednocześnie w dłoni przegryzioną bułkę. W pogoni za czasem chcę coś napisać, chociaż moja głowa jest ostatnio przepełniona zupełnie innymi sprawami. Tak więc zasiadam szybko na drewnianym stołku, połykam ostatniego kęsa kanapki i proponuję coś lżejszego. Na uspokojenie głowy i ciała. Szybka sałatka na długie wieczory.

czwartek, 8 października 2015

Rozgrzewający krem z pieczonej dyni


Potrafisz sobie wyobrazisz ten moment, gdy po słodkim śnie i traumatycznym dźwięku budzika, zdaje się Tobie, że włączasz drzemkę, a w rzeczywistości zasypiasz na jeszcze...kilka godzin? Powiększone z przerażenia źrenice, gdy wyrwane z porannego snu starają się złapać dramatyczne chwile, biegają od ściany do ściany, nie wiedząc co czynić. Tak właśnie teraz mam. Obudziłam się po błogich wakacjach, natychmiastowym sprincie w pracy i popołudniowych spotkaniach. Trochę mnie tu nie było. Gdy ostatni raz pisałam, świeciło słońce, a ja szukałam budki z lodami, aby się schłodzić. Teraz już pociągam nosem, obserwuję zmarzniętą skórę, która zaczęła schodzić po opaleniźnie i grzeję się zupą. Dyniową, najlepszą w tym okresie.

środa, 30 września 2015

Przeskakuję przez czas. Przegryzam wrzesień!


Zapewne jestem teraz gdzieś na kamienistej bałkańskiej plaży i łapię promienie słońca, zanim na dobre zacznę rozkoszować się polską październikową jesienią. Tak, mój urlop trwa w najlepsze, ale nie oznacza to, że czas się zatrzymał. Właśnie kończy się dziewiąty miesiąc tego roku, a ja nabrałam ochoty, żeby przegryźć coś wrześniowego.


niedziela, 20 września 2015

Wspólne przegryzanie w środku miasta. Festiwal O Kuchnia! - relacja

Stół zastawiony ziołami, przyprawami, orzechami, mleczkami i słodkościami. Do tego dwa blendery, dwie deski, trzy miski i sztućce do degustacji. Za stołem dwie uśmiechnięte i wyspane dziewczyny, które po cichu zaczęły coś przyrządzać. Za chwilę pojawił się obok nich tłum, a na twarzach przybyłych ukształtowały się piękne sobotnie uśmiechy. Tak w skrócie wyglądały wczorajsze pokazy kulinarne, które razem z Weroniką z lekkojakhel.pl miałyśmy przyjemność prowadzić. Te dwie dziewczyny to właśnie my, a wymienione produkty to składniki wegańskich pyszności, które zniknęły w okamgnieniu.

wtorek, 15 września 2015

Owsiane muffiny z żurawiną i kokosem


Przewróciłam oczami. Robię to zawsze nieświadomie, gdy coś staje na mojej drodze i aktualnie nie jest wpisane w rytm dnia. Tym razem był to telefon. Późnym popołudniem, gdy zmęczona po pełnym dniu obowiązków, stałam oparta o kuchenny stół i z wbitym w podłogę wzrokiem przegryzałam granolę, zadzwonił nieproszony. Nagle, głośno, nieprzerwanie. Kulejącym, leniwym krokiem przemieściłam się do sypialni, snując w planach kolejne zakręcenie okiem. Nim jednak to zrobiłam, ekran telefonu zdradził, kto dzwoni. - Pomożesz w muffinkach? Robię właśnie dla Mamy i dla siebie. Takie zdrowe - powiedział Tata. A moje serce się roztopiło się, nabierając miodowego smaku.


piątek, 11 września 2015

Czekolada i sól. Przegryź bułkę.


Myślę o wszystkich ludziach, którzy byli i są mi bliscy. Było ich kilku, bliskość do jednych już dawno wyblakła, pozostawiając dobre i złe wspomnienia. Jest też kilka osób, do których wspomnieniami nie chciałabym wracać. Ale jest też parę, do których tęsknie okrutnie. Istnieje jednak wspólny mianownik, który łączy tę całą zgraję na jednym placu. To pamięć. I rozmowa. Z każdą osobą, która dłużej nosiła kapcie w mojej codzienności, lubiłam po prostu rozmawiać.


środa, 9 września 2015

Najlepsza chałka na popołudniowe przegryzanie


To musiał być chyba listopad. Chłodnym popołudniem wypełniłam kuchnię ciepłym, mlecznym zapachem. Domownicy uśpieni snuli się po mieszkaniu, grzejąc zmarznięte dłonie wysłużonymi kubkami, które zwieźliśmy z babcinych zakątków. Potrzebowałam rozmowy i bardzo chciałam drugiego człowieka, którego zobaczę na drugim końcu kuchennego stołu. Marzyłam, że przegryzając jeszcze ciepłą, domową chałkę, będziemy radośnie zaczepiać się stopami pod stołem, a w palcach żonglować łyżeczką zatopioną w słoiczku malin.

poniedziałek, 7 września 2015

Jesienna cukinia jako warzywne spaghetti



Spadał swobodnym lotem. Z gracją bujał się to w lewo, to w prawo. Złocistą barwą oślepił przez chwilę. Zmuszona, aby przystanąć, pobawiłam się z nim w berka, aż w końcu odskoczyłam, by mógł bezszelestnie położyć się na ziemi. Przyglądałam mu się całkiem długo, kalkulując dni w kalendarzu. A więc przywędrował tu wraz z wrześniowym wiatrem i przedjesiennym deszczem. Złocisty liść, który symbolicznie rozpoczął moje wełniane popołudnia z porcelanowym kubkiem zielonej herbaty. Witajcie rozgrzewające posiłki, korzenne zapachy i złocisto-brązowe barwy!

wtorek, 1 września 2015

Przegryzam sierpień. Witaj wrześniu!


Nie mam czasu. To zdanie, rzucane przez wielu, budziło we mnie od dawna mieszankę uczuć niechęci z zazdrością. Jak to możliwe, że nie ma się czasu? Czas jest zawsze, tylko nie zawsze jest odpowiednio rozplanowany. Z drugiej zaś strony, gdy magiczne "nie mam czasu" wypłynie z ust, zaczynam swoje rozmyślania nad angażującym życiem, absorbującymi zadaniami i mnóstwem okazji do przeżyć. A czasem po prostu sprowadzam siebie na ziemię i odkrywam, że faktycznie. Czasu bywa niekiedy za mało.

wtorek, 25 sierpnia 2015

Przegryź najlepszy sernik z malinami


Niepewny ruch. Ostry nóż wbił się w jeszcze ciepłe, ruchliwe ciasto. Nie mogłam się powstrzymać. W sumie nigdy nie potrafiłam. Wola okazuje się zbyt słaba, by nie spróbować świeżo wypieczonego ciasta, gdy tylko wyciągnę go z piekarnika. Pierwsza moja myśl: nie wyszło. Druga myśl: ale jest pyszne, szkoda, że nie wyszło. Trzecia myśl: wyszło, jest idealne. Tak, to sernik, do którego w ostatnim czasie wracam nałogowo.

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Już teraz zaplanuj sobie wrzesień. Nadchodzi O Kuchnia!


Piękny sierpień trwa w najlepsze, prezentując mi niezwykłe chwile, które chociaż w niewielkim stopniu pozwalają czuć prawdziwe wakacje. Co chwilę można zobaczyć moją ucieszoną buzię za szybą auta, którym razem z M. wyjeżdżamy za miasto lub w kuchni, gdzie po całym dniu pracy zaszywam się i przegryzam pyszności z tatowego ogródka. Wiem, że muszę korzystać, bo sierpień bezkarnie ucieknie, a ja zostanę sama z oczekiwaniem na przyjście jesieni. Ratując się myślami, już teraz wiem, co pięknego wydarzy  się we wrześniu. O Kuchnia!

niedziela, 23 sierpnia 2015

Śniadanie podstawowe. Owsianka na wodzie z przyprawami


Gdy czytałam jakiekolwiek wpisy typu "owsianka na wodzie", moje grymasy na twarzy sugerowały, że nie ma nic gorszego. Nie mogłam uwierzyć, że siłą przypraw jest możliwe osiągnięcie smaku, które nie będzie przypominało rozmoczonych mdłych płatków. Jakież było moje zdziwienie, gdy ją zrobiłam.


czwartek, 20 sierpnia 2015

Na Porcie Literackim. Przegryzam wytrawnego muffina!


Japa umorusana pełnoziarnistym jabłecznikiem to w skrócie ja wczoraj ok. godziny dwudziestej. O tej porze właśnie kończyłyśmy naszą "kulinarną obstawę" podczas Portu Literackiego w Gdańsku. Ale od początku. Krótko po siedemnastej, gdy tylko dotarłyśmy na miejsce, wypieki Weroniki i moje zaczęły znikać w ekspresowym tempie. Przepiękne Miasteczko Literackie okazało się miejscem nie tylko wyjątkowej poezji, ale także osób, które uwielbiają przegryzać.

niedziela, 16 sierpnia 2015

Port Literacki w Gdańsku. Wpadnij przegryźć muffina z poetami!


Słuchajcie, ten kartki kalendarzowe płyną tak szybko przez dłonie, ponieważ tyle się dzieje! Już w najbliższą środę będziemy mogli wspólnie przegryzać na żywo w trakcie wyjątkowego wydarzenia, które nie jest dostępne na co dzień w samym sercu miasta. O czym rozmyślam, gdy to piszę? O Porcie Literackim, który zbliża się do Gdańska!


piątek, 14 sierpnia 2015

Garam masala i trawa cytrynowa w akcji. Przegryzam warzywne spaghetii


To prawdziwy luksus, móc w dzień powszedni otworzyć oczy bez budzika, leniwie wstać z łóżka, wciągnąć sportowe buty i pobiec nad morze. Zaledwie dwanaście minut dzieli moje mieszkanie od nadmorskiej plaży, gdzie dziś obserwowałam turystów, którzy od rana wdzięcznie spacerują pomiędzy parawanami. Po serii porannych ćwiczeń, śniadanie konstruuje mi się w głowie jakoś bardziej racjonalnie. Od nadmiaru owoców w trakcie tygodnia roboczego, postanowiłam zjeść tym razem coś na słono. Oszalałam na punkcie tych warzyw!


środa, 12 sierpnia 2015

Idealna baza do zimnych koktajli i lodów. Przegryź podczas upałów


Gdy tylko zapalam lampiony na balkonie, przygaszam światło sypialniane, by ustrzec się przed koszmarnym dźwiękiem komarów, które właśnie zaczęły sukcesywnie zamieszkiwać mój papierowy żyrandol, czuję ulgę. Nogi nie są już tak ciężkie, ręce jakoś łatwiej podnoszę do góry. Głowa szybciej się obraca, a ja sama potrafię sklecać coraz bardziej sensowne zdania. W upalne dni raczę się czymś zimnym. Koktajlem i lodami na zmianę.


piątek, 7 sierpnia 2015

Przegryź trzyskładnikowe lody. Bez cukru, śmietany i jajek


Czytając ten post, wiesz, że jest ciepło. Ocierasz pot z czoła, masz uchylone okno, popijasz coś smacznego i zastanawiasz się, co robić w weekend. Tak naprawdę mógłbyś jednym ruchem wyłączyć tę stronę, założyć trampki i wyskoczyć gdzieś na miasto. Na lody. Nie zrobisz tego jednak tak szybko. Widzisz zdjęcie domowych lodów powyżej i myślisz, że zjadłbyś właśnie takie. Trzyskładnikowe, szybkie, bez śmietany i cukru. Nic prostszego! Mówisz, masz.


środa, 5 sierpnia 2015

Krótka historia przegryzionego muffina. Przepis na uniwersalne słodko-słone babeczki


Wyobraź sobie lukrowaną paterę, na której piętrzą się pachnące i puszyste wypieki, schowane w papierowe kolorowe ubranka. Na wierzchu każdego z nich ułożone są maleńkie prezenciki: żelki, czekoladki, cukierki, posypki i marcepanowe figurki. Każdy z nich możesz wziąć do ręki, odrywać kawałek po kawałku, aby na sam koniec zanurzyć się w delikatnym cieście. Babeczki, muffiny, cupcakes'y. Od zawsze łaskoczą moje zmysły i zachęcają do tworzenia. Dlaczego tak bardzo je pokochałam? Sprawdź.

piątek, 31 lipca 2015

Z miłości do chwil. Przegryzam lipiec!


Piękny minuty. Zaparzyłam zieloną kawę, wciągnęłam ulubiony miękki sweter i skrzyżowałam nogi, by skulona i ogrzana kubkiem wczytać się w minione dni. Czas płynie tak rozkosznie szybko, że ani na trochę nie chcę podstawiać mu nogi, by się przewrócił czy zatrzymał. Dzieje się dużo dobrego i właśnie dlatego tak bardzo lubię letni okres. Przegryzam najsmaczniejsze chwile.

środa, 22 lipca 2015

Przegryzam sushi. Po polsku i na zdrowo


Jeśli już zrobiłam pietruszkowe pesto, a moja (brzydko nazywając) naleciałość do pozostawiania produktów w połowie pełnych wciąż gdzieś się we mnie skrywa, postanowiłam zakasać rękawy i wykorzystać ten radośnie zielony słoiczek do czegoś więcej niż tylko wymuskania kaszy jaglanej. Zrobiłam więc coś do przegryzienia. Na jeden kęs. Duży kęs, po którym wypełnione policzki układają się w niezgrabny, chomiczy uśmiech.

wtorek, 21 lipca 2015

Przegryzam siebie. Przegryzam Ciebie


Jeśli klikniesz "czytaj więcej", odkryjesz coś, czego ja sama do końca nie planowałam. Chciałam po cichu się schować za słupkiem i czujnym okiem obserwować przebieg sytuacji. Słupek jednak okazał się zbyt wąski, a moje ramiona zdradziły, że właśnie się ukrywam. Skruszona wyszłam więc, ujawniłam swoją całą postać i nieśmiałym krokiem podeszłam bliżej.

poniedziałek, 20 lipca 2015

Tu i teraz. Zupa z botwinką


Kojarzy mi się z wczesnym dzieciństwem. Nie jestem w stanie uwierzyć komuś, kto wyzna, że w jego domu nigdy jej nie było. Ciepła, aromatyczna, z sezonowych warzyw, pełna witamin, smaku wolnego lata i ekspresowa w wykonaniu. Smakuje najlepiej, gdy ogromną chochlą nalewają ją kochające dłonie Mamy. Nie sposób odmówić choć jednego talerzyka.

niedziela, 19 lipca 2015

Karma wraca. Za ciacho!


Ciepłą noc temu wydarzyło się coś magicznego. Na wyodrębnionym kawałku zieleni na ulicy Ogarnej stanął podłużny namiot. Z pozoru niczym się nie wyróżniający, szybko zyskał niesamowitą moc. Odziany został w kolorowy sznur lampek, wzbogacony o dwa podłużne stoły i charakterystyczną dla tego miejsca kropkowaną ceratę. Ci, którzy regularnie bywają w sobotę w tym miejscu, wiedzieli, że właśnie zaczynał się Wolny Targ (klik). Tym razem jednak w kontekście Wolnego Targu uwalniałyśmy coś jeszcze. To piękne emocje, bezinteresowną pomoc i przyjemne przegryzanie połączone z pomaganiem. Ruszyła akcja Karma Wraca (za ciacho!).

piątek, 17 lipca 2015

Dobro w słoiczku. Przegryź pietruszkowe pesto!


Jest w nim coś, co mnie uspokaja. Łagodzi zszargane nerwy, głaszcze po rozgrzanej od emocji głowie i tuli spokojnie. Zielony kolor, którego tak bardzo nie cierpię w wystrojach i ciuchach, w kuchni pełni role wyjątkowa. Jest barwą, która wystarczy, że pojawi się na talerzu i już wiem, że dieta bez niej nie miałaby najmniejszego sensu. Długotrwałe wpatrywanie się w nią sprawia, że rozwiewam słodkie rozmyślania o kuchennych grzechach i jeszcze mocniejszym wiatrem przywołuje do mojej głowy solidne poczucie wstydu, że nie gości na każdym talerzu. Nie ma co jednak wpadać w zakłopotanie, czas zrobić pietruszkowe pesto i muskać nim codzienne dania.

poniedziałek, 13 lipca 2015

Szczęśliwie pełny brzuch. Przegryzam weekend


Przysnęłam na godzinę. Gdy otworzyłam oczy, po prawej stronie dumnie prezentowała się gdańska rafineria, po lewej pędziły miejskie autobusy. Przespałam drogę z domu rodzinnego do nadmorskiego mieszkania. Mimo przedziwnych snów, które namalowała moja głowa podczas tej wyboistej przejażdżki, dzielnie i mocno trzymałam na swoich kolanach białą miseczkę wypełnioną świeżo zerwanymi malinami. Dłonie mojego Taty doglądały ich przez wiele miesięcy, aby w końcu móc rozpocząć sezon. Sezon pachnących wiader i soczystych koszy.

środa, 8 lipca 2015

Zrób ją po raz pierwszy. Pasta z zielonego groszku


Mądry człowiek na pewnej prelekcji powiedział kiedyś cenną rzecz. Musimy co jakiś czas wracać do pytania: „kiedy ostatnio zrobiłeś coś po raz pierwszy w życiu?”. Odpowiedź na nie powinna nas zadowalać, napędzać do działania, motywować. I uszczęśliwiać. Lubię te pytanie i lubię sobie o nim przypominać w najmniej spodziewanych momentach. Wtedy uświadamiam sobie, że z pozoru zwykła rzecz, wydarzyła się zupełnie spontanicznie, zapoczątkowując proces poznawania, doświadczania i odkrywania. Uśmiecham się już na samą tę myśl.

czwartek, 2 lipca 2015

Rozmaryn na słodko. Pudding chia z borówkami

W miniony weekend nastał długo wyczekiwany czas. Bordowa walizka była spakowana tylko do połowy. Jechałam na dwa dni, a przecież wiedziałam, że wracając mój bagaż stanie się przepełniony. Gdy tylko nadszedł piątek, późnym popołudniem wskoczyliśmy do auta i pojechaliśmy nad jezioro. Do rodziców. Pierwsze, co przegryzłam to świeży zielony groszek z tatowego ogródka. Następnego dnia podcięłam kilka gałązek rozmarynu.

wtorek, 30 czerwca 2015

Początek lata. Przegryzam czerwiec!


Dzieci wybiegły ze świadectwami ze szkoły, w tramwajach zrobiło się jakoś luźniej, a uśmiechnięte buzie stale umorusane są soczystymi malinami i słodkimi czereśniami. Tegoroczny czerwiec minął, pozostawiając w głowie kilka miłych migawek. Sprezentował nam początek lata, w koszyku przyniósł dojrzałe owoce i zapoczątkował sezon plażowy. Przygotował nas na lipiec, abyśmy bez wyrzutów sumienia mogli spędzać długie popołudnia na nagrzanym piasku z kubkiem lemoniady. Przegryzam czerwiec, witam lipiec!

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Prostota przyjaźni. Przegryźcie wytrawnego muffina


Gdy byłam mniejsza, definicją prawdziwej przyjaźni była dla mnie możliwość wspólnego posiłku, szczególnie obiadu. Marzyłam sobie, że gdy dorosnę, będę z moją przyjaciółką przygotowywała obiad lub będziemy  w środku tygodnia wybierać się do naszej ulubionej knajpki na pyszne danie lub dobrą kawę. Kluczem tego wszystkiego był po prostu wspólny posiłek, celebrowanie tej jednej z najważniejszych chwil w ciągu dnia. Rzeczywistość jednak się łamie.

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Przegryzam Chia. W batonie.


Najpierw zalotnym wzrokiem spojrzałam w tamtą stronę. Zachwyciłam się kształtem, zaciekawiłam czteroliterowym imieniem. Niewielkie perełki mieniące się w torebce zdradzały, że ich wnętrze musi być wyjątkowo wartościowe. Gładka powierzchnia otulona doskonałym PRem, szalenie ciekawa historia, potężna legenda w świecie wielkich małych rzeczy. Wyostrzyłam wzrok, by upewnić się, że moje westchnienia są uzasadnione i prawidłowo skierowane. Chia. Tak, wszystko było na miejscu. Chwyciłam je i pozwoliłam zamieszkać w mojej kuchennej szufladzie.

środa, 17 czerwca 2015

Ochota na słodkie. Jaglany krem z czekoladą i nerkowcami


Nigdy nie byłam zwolenniczką popularnego kremu czekoladowo-orzechowego. Nie wyjadałam go łyżeczką, a tym bardziej nie smarowałam nim porannych grzanek. Jestem mocno wdzięczna, że w moim domu zamiast tego smarowidła pojawiały się lokalne miody i domowe masła orzechowe. Nie trudno było mi zatem wykreować zdrową wersję kremu z czekoladą. Na tosty i do zajadania ze słoika. Na wszystkie smutki i radości.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Co przegryzać na diecie? Muffiny z truskawkami!


To był babski wypad. Wyśmienite humory, czerwony samochód, opalone nogi i mnóstwo pysznego jedzenia. Z tego typu wyjazdami już tak jest, że w grę nie wchodzą żadne chrupki, precelki, krakersy i ciasteczka, które zostają na sklepowych półkach i czekają na męski wieczór. Dla dziewczyn zarezerwowane są tylko świeże i tylko pyszne przekąski. A co najważniejsze: dietetyczne!

środa, 10 czerwca 2015

Przegryzam Tapas! Cząstka Hiszpanii w samym sercu Gdańska


Jest takie miejsce w Gdańsku, które doskonale odzwierciedla moją słabość do przegryzania. Miejsce, w którym smak, ciepło, tęsknota do upragnionych wakacji i uśmiechnięte twarze sprawiają, że chce się wracać. Gdy dłonie pełne pasji podały mi chrupiącą kanapkę i kubeczek pełen wspaniałych oliwek, wiedziałam, że dobrze trafiłam. Tapas Barcelona nad polskim morzem!

wtorek, 9 czerwca 2015

Długi weekend. Przegryzam Wrocław!


Urocze uliczki, nasłoneczniony rynek, uśmiechnięci ludzie i wielość odwiedzonych miejsc. Tak w skrócie opisałabym miniony weekend, który dla mnie okazał się tym długim, niemalże urlopowym. Wciąż nie zdążyłam się dobrze wyspać po ilości posmakowanych chwil i chyba póki co, nie chcę. Wolę choć przez chwilkę jeszcze przegryzać upalny Wrocław.

środa, 3 czerwca 2015

Marzenie od niechcenia: przegryźć kakaową tartę z owocami


Poczułam delikatne pieczenie w prawy policzek. Leżałam jeszcze w półśnie, gdy dotarło do mnie, że słońce bezczelnie słodko przedarło się przez okno sypialni, grzejąc nie tylko moją pudrową pościel, ale także wszystko wokół: szklankę z wodą, wazon z kwiatami i długiego bawełnianego jamnika, który służy mi jako zagłówek. Uchyliłam jedną powiekę, by sprawdzić godzinę. Było jeszcze wcześnie, aby rozpocząć racjonalne myślenie, zatem od niechcenia rzuciłam pierwsze marzenie tego dnia: ciasto z owocami.


poniedziałek, 1 czerwca 2015

Przegryzione w maju


Piąty miesiąc. Czas rozkwitu, pierwszych prawdziwych truskawek, przyrumienionych nosów i zapachu grillowanych warzyw popijanych zimnym cydrem. Maj właśnie dobiegł końca, wprowadzając nas wszystkich w dziecięcy czerwcowy nastrój. Zdążyło się wydarzyć tak wiele, że już teraz zaczęłam tupać stópkami z ciekawości, co podaruje nam czerwiec. Tymczasem, przegryzam kilka majowych migawek!